porozmawiajmy o seksie

W moim rodzinnym domu seks nie był tematem tabu. Nie mam na myśli tego, że rozmawiałam z rodzicami o seksie codziennie przy śniadaniu, ale wiedziałam że w razie jakichkolwiek obaw, pytań i wątpliwości uzyskam od nich odpowiedzi. Szczególnie od mamy, która jest pielęgniarką i naturalnie podchodziła do tematu. Nie pamiętam jakiejś jednej konkretnej uświadamiającej rozmowy na temat dojrzewania, współżycia i antykoncepcji. To był chyba proces trwający kilka lat (uzależniony pewnie od stopnia mojej ciekawości i etapu rozwoju) ale wiedzę musiałam zdobyć dość szybko, bo układ rozrodczy na pierwszych lekcjach biologi nie był dla mnie niczym nowym czy interesującym. Nie często z wiedzy i doświadczenia mojej mamy korzystałam bo wiadomo, że TE tematy są dla nastolatki krępujące, ale miałam świadomość, że w razie czego nie usłyszę „jesteś na to za młoda” lub „nie interesuj się tym”.

Dość szybko wiedziałam jakie są różnice między kobietą a mężczyzną, co to jest okres, jak dojrzewa ludzkie ciało, jak zachodzi się w ciążę i jak się przed nią zabezpieczyć. Wiedziałam co to są miejsca intymne, prawo nietykalności cielesnej i molestowanie seksualne. A tata powiedział mi jak i gdzie w razie niebezpieczeństwa kopnąć by zadać napastnikowi ból i mieć szansę się obronić. Nie miałam oporów by poprosić mamę o zapisanie mnie na wizytę do ginekologa gdy potrzebowałam antykoncepcji. I choć nie ukrywam że te wszystkie rozmowy pewnie odbywały się z uciekającym na boki wzrokiem, rumieńcem na twarzy czy małym zawstydzeniem to jestem wdzięczna, że nie musiałam tej wiedzy zdobywać z gazet typu BrawoGirl jak niektórzy.

Bardzo chcę by i moje córki miały świadomość, że mogą mnie o wszystko zapytać i na każdy temat porozmawiać. Że ich nie zawstydzę, nie wyzwę i nie ośmieszę. Że usłyszą ode mnie prawdę a nie bujdę o bocianie i dzieciach z kapusty. Jestem nauczycielką, więc wiem że głód wiedzy i ciekawość u dzieci jest tak naturalna jak nieumiejętność usiedzenia tyłkiem na miejscu dłużej niż 10 minut. Dlatego czekałam kiedy ten etap nastąpi u Mai.

Maja choć ma już rodzeństwo i pamięta moją ciążę z Anią, była wtedy za mała by pytać o szczegóły. Ale mimo tego, że niewiele wtedy mówiła i pytać nie umiała – kupiliśmy jej odpowiednią do jej wieku książeczkę o ciąży by w miarę możliwości wytłumaczyć jej dlaczego mam taki wielki brzuch.  Ja nigdy nie miałam oporów (a często nie miałam też wyjścia) by Maja towarzyszyła mi w łazience podczas różnych czynności, dlatego wie jak wygląda nagie ciało dorosłej kobiety. Jednak mąż nie zgadza się (i ma do tego prawo, a ja to szanuję) by dziewczynki wchodziły mu do łazienki i widziały go nago, a Maja nie ma brata – dlatego nie ma pojęcia jak wygląda chłopiec/mężczyzna w okolicach intymnych. Wiedziałam, że prędzej czy później zacznie pytać.

Ten etap już się zaczął. Aktualnie Maja ma 3 lata i 3 miesiące i  codziennie słyszymy pytania o ludzkie ciało:

– gdzie leci jedzenie jak je połykam?

– a jak się nazywa ta rura? (miała na myśli przełyk)

– a skąd się bierze siku?

– a Ania była u ciebie w brzuszku, a ja byłam u taty?

– chłopaki mają siusiaki mamo? a dziewczynki mają co?

– a po co są te opaski (miała na myśli podpaski)

Jak tylko potrafiłam, starałam się tłumaczyć tak by nie przesadzać z ilością informacji ale jednocześnie zaspokoić jej ciekawość. Jednak pytań przybywa, Maja nie odpuszcza, więc postanowiłam wspomóc się środkiem dydaktycznym, który przemawia do niej najbardziej – czyli książką. Nie będę kłamać, że spędziłam godziny przeczesując Internet czytając opinie i recenzje różnych pozycji. Prawdę mówiąc korzystając z promocji jaką zrobił w miniony weekend Empik (3 książki w cenie 2) zamawiałam Mai serię Tupcia Chrupcia i przy okazji kupiłam pierwszą z brzegu pozycję dotyczącą interesującego nas tematu którą zauważyłam.

dsc_0866

dsc_0885

Trafiłam na Ciało Człowieka / Pierwsza Encyklopedia. Książka okazała się strzałem w dziesiątkę.  Podzielona jest na 5 działów. Porusza tematy takie jak: różnice w wyglądzie zewnętrznym między ludźmi (płeć, rasa, wiek, waga), ciąża, dziedziczenie, etapy rozwoju człowieka (w tym starzenie i umieranie), układy oddechowy, ruchowy i trawienny, zmysły, organy, różne urazy i choroby, dbanie o zdrowy sen, kondycję fizyczną i higienę, wizyta u dentysty, pobyt w szpitalu, niepełnosprawność ruchowa i psychiczna, podstawowe prawa człowieka. Dużo potrzebnej wiedzy podanej w przystępny sposób i mnóstwo czytelnych dla dziecka obrazków. Maja jest zachwycona, zainteresowana i milczała jak zaklęta gdy czytałyśmy wczoraj wieczorem.

dsc_0874

dsc_0875

dsc_0883

dsc_0884

dsc_0878

dsc_0881

dsc_0880

Wiem, że nie wszyscy mają w sobie taką łatwość i otwartość w rozmowach z dziećmi na TE krępujące dorosłych tematy, i niektórych wręcz paraliżuje myśl, że kiedyś usłyszą pytanie „skąd się biorą dzieci?” ale dla dziecka te pytania są równie naturalne jak  „skąd się wzięła tęcza”.  Mimo to czasami rodzice w takich sytuacjach panikują i „ratują się” przed odpowiedzią na różne sposoby np:

  1. IGNORUJĄ. Udają, że nie słyszą pytania dziecka. Uciekają od rozmowy. Wychodzą. Czekają aż dziecku się znudzi. – Skutkuje to tym, że dziecko czuje się odtrącone i mało ważne. Na przyszłość nie zwróci się już z podobnym pytaniem do rodzica tylko poszuka odpowiedzi gdzie indziej.
  2. ODWRACAJĄ UWAGĘ. Zmieniają temat, zabawiają, przekupują, kierują rozmowę  i zainteresowanie dziecka na inne tory. – Pewnie zadziała ale tylko na chwilę. Ciekawość jednak i tak zwycięży. To opóźnianie nieuniknionego.
  3. ZAWSTYDZAJĄ. Dają dziecku odczuć, że temat jest nieodpowiedni, zakazany, zły i nie ma prawa się nim interesować. – To może powodować wzmożoną ciekawość lub negatywne skojarzenia.

Uważam, że każda z tych opcji jest zła. Jeśli nasze dziecko wykazuje zainteresowanie i pyta, a my nie jesteśmy gotowi do takiej rozmowy, powiedzmy szczerze: „Dobrze, że do mnie przychodzisz i o to pytasz, jednak dla mnie to trudny temat. Teraz nie umiem Ci odpowiedzieć, ale daj mi czas do jutra a przygotuję się do tej rozmowy.”  ALBO „Nie wiem jak mam Ci to wytłumaczyć, choć spróbujemy poszukać odpowiedzi razem„. Nasze dzieci nie są głupie, zrozumieją. Wyczują szczere chęci współpracy i pomocy ze strony rodzica. Szanujmy odwagę naszego dziecka. Szanujmy jego ciekawość i chęć zdobycia wiedzy. Szanujmy zaufanie jakim nas darzy.

Nie ma według mnie dolnej granicy wieku na rozpoczęcie edukacji seksualnej swojego dziecka. Jednak uważam, że lepiej zacząć szybciej, niż czekać aż będzie za późno. Oczywiście należy pamiętać by dostosować słownictwo i sposób przekazania wiedzy do wieku i etapu rozwojowego dziecka. Weźmy sprawy w swoje ręce. Z różnych źródeł słyszę, że wychowanie do życia w rodzinie w szkołach pozostawia wiele do życzenia. Współczesne dzieci mają szeroki dostęp do wiedzy (nie zawsze rzetelnej), i dość szybko dojrzewają. Zagrożenia w postaci molestowania czy mało odpowiedzialnych zabaw i eksperymentów seksualnych z rówieśnikami czyhają i nie łudźmy się, że jest inaczej. Poza tym im prędzej poruszy się z dzieckiem temat dojrzewania, współżycia, antykoncepcji i molestowania – to wszystko stanie się dla niego tak samo naturalne i normalne jak rozmowa o higienie osobistej, myciu zębów czy kulturze osobistej.

Nie ukrywam, że bardzo boję się etapu dorastania moich córek i potencjalnych problemów z nim związanych. Jednak wierzę, że to co zbudujemy z nimi teraz – zaufanie i więź oparta na wspólnie spędzanym czasie i szczerych rozmowach – zaowocuje w przyszłości.

PS a jak jest z tym tematem u Was? Wasze dzieci interesują się już ludzkim ciałem? Mieliście już jakieś ciekawe pytania? A może polecacie interesującą książkę dla dzieci w tym temacie? Na koniec polecam Wam interesujący artykuł w Wysokich Obcasach, to  jeden z najmądrzejszych tekstów jakie przeczytałam w temacie edukacji seksualnej dzieci.

34 Comments

    • Kasiu od ostatniego wpisu o książkach przybyło nam sporo pozycji, ale głównie jest to seria o Tupciu Chrupciu plus ta Encyklopedia 🙂

  1. Moja córka ma 2 lata i 8 m. Nigdy z mężem nie mieliśmy przed nia zadnych tajemnic zwiazanych z naszymi cialami. Nie chowam sie przed nia kiedy jestem nago. Wie skad wychodzi dziecko, do czego służą piersi. Mam jeszcze synka 7 miesiecznego wiec corka zadawala duzo pytan odnosnie tego co sie dzieje u mnie w brzuchu, czemu jest taki duży 🙂 mąż również nie wstydzi się nagosci,czasem nawet kapia sie razem,propogujemy styl skandynawski gdzie rodziny chodza nago do sauny.nikt niczego nie zataja, wiec córce wszystko wydaje się normalne. Mam nadzieję ze w przyszlosci skutkowac to będzie pozbawieniem jakiejs niezdrowej sensacji w dorastaniu mojej córki.

  2. Agnieszko. Bardzo potrzebny wpis. Pod tym względem bardzo zazdroszczę Twoim Córeczkom. W moim domu temat seksu był tematem totalnie tabu. Nie wolno było pytać. Nie wolno było rozmawiać. Moja mama zawsze głupkowato się uśmiechała, wyśmiewała mnie i zawstydzała. Doszło do tego, że inne dzieci, bardziej uświadomione, dokuczały mi z powodu mojej niewiedzy. Długo, długo, moja wiedza była znikoma. Bardzo mnie to męczyło, a w tamtych czasach nie miałam dostępu do internetu. W końcu na mojej drodze pojawiła się kuzynka starsza cztery lata, która w bardzo subtelny sposób tłumaczyła co to prezerwatywa i do czego służy, jak wygląda miesiączka i skąd się biorą dzieci. Gdy dostałam pierwszego okresu, wstydziłam się o tym powiedzieć mamie, a już tymbardziej iść do sklepu po podpaski. Bo skoro własna matka mnie wyśmiewa, to pani sprzedawczyni tymbardziej to zrobi… Bardzo żałuję, że mama nie miała takiego podejścia jak Ty. Jesteś bardzo odpowiedzialnym i rozsądnym rodzicem. Wszystkiego dobrego dla całej rodziny!

    • Paulinka Dziękuję Ci za tak osobisty i szczery komentarz. To przykre, że w taki sposób wyglądało zdobywanie Twojej wiedzy w tak waznym dla człowieka temacie. Ale masz wpływ na to jaką Ty bedziesz mamą dla swoich dzieci (obecnych bądź przyszłych) i jaka z nimi nawiążesz więź. Wszystko w Twoich rekach. Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.

  3. Aguś, dziękuję Ci za tego bloga, za Twoja mądrość, szczerość i otwartość.Jesteś dla mnie inspiracją w wielu kwestiach. Pozdrawiam serdecznie.

    • Aniu naprawdę? Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy. Jak mam być szczera to od kiedy wrociłam do pracy coraz częściej myślę o zamknięciu bloga… ale takie komentarze dodają mi skrzydeł i wiary w to że warto pisać, nawet jeśli robię to rzadziej. To ja dziękuję Tobie :*

      • O nie, tylko nie zamknięcie bloga! To jeden z nielicznych wartościowych blogów parentingowych, który poznałam. Większość jednak ogranicza się do reklam i wpisów typu „jak spakowaś się na majówkę / wakacje”, „8 błędów rodziców przy zmianie pieluchy / karmieniu dziecka”, „5 stylizacji na wiosnę dla malucha”, „8 sprawdzonych sposobów na sen dziecka / na niejadka / na ból d..py” itp…

    • Hej Latawiec, znam i obserwuję ten profil na IG. Uwielbiam te zdj są świetną inspiracją. Nie ukrywam, że aż mnie kusi o spapugowanie 🙂

  4. Przepraszam ale czy dobrze zrozumiałam,że jak potrzebowałaś antykoncepcji to mam cię do ginekologa zapisała? To jest jakiś żart? Bo nie wierzę,że jak umiałaś z facetem się już gzić to jeszcze nie umiałaś pójść sama do gina i tym bardziej się umówić na wizytę. Ja bym się spaliła ze wstydu gdybym matkę o to prosiła i bynajmniej nie jest to kwestia tabu ale zwyklej przyzwoitosci.

    • No nie wiem czy masz Lauro swiadomosc ale jak ktos ma dobre relacje z mama to tak to wlasnie wyglada. Ja zrobilam identycznie. I jak bede miec corke to tez chce miec pewnosc ze bedzie uprawiac bezpieczny seks. A gzic to dosc wulgarne slowo nie uwazasz? Zero kultury i Ty sie wypowiadasz o przyzwoitosci?

    • Dziewczyny po co na takie komentarze odpisywac? Laura to ewidentnie jakis gimbus bo po pierwsze to co napisala nie bylo w ogole esensja tekstu. Nie to bylo przeslaniem i wybrala tylko to co chciala by sie przyczepic. Po drugie slowo „gzic” nie przystoi doroslej wychowanej kobiecie ktora szanuje siebie i partnera oraz ich relacje intymne. Nie znam żadnej doroslej kobiety ktora tym slowa okresla seks. A po trzecie nie widze nic zlego w tym by corka z matka udala sie do ginekologa po antykoncepcje. Corka ufa mamie. Mama jest spokojna ze corka nie zajdzie w ciaze. A ginekolog jako lelarz moze spokojnie dac recepte bo widzi ze ma do czynienia z odpowiedzialnymi osobami. Proste

      • Mama, która chodzi z córeczką do ginekologa prosząc o antykoncepcję dla niej i ogólnie uczestnicząc w tych intymnych rozmowach to raczej BURDELMAMA , a nie mama. Naturalną sytuacją w rodzinie, każdej (normalnej) jest, ze rodzice chcą by ich dzieci były jak najdłużej nazwijmy to „czyste” Czyste w znaczeniu prawiczka i dziewicy. Przy czym jak najdłużej oznacza, że przynajmniej to tych przysłowiowych 18 lat, które przyjmuje się umownie za granicę jako takiej dojrzałości. Nie jest to oczywiście żadna sztywna granica ale nie wyobrażam sobie jako rodzic, bym miała jeszcze wręcz zachęcać swoją 15, 16, 17 letnią córkę na zasadzie „choć córcia, pójdziemy do gina po tabsy dla ciebie”. No bo skoro tak, to może od razu pójdźmy na całość i niech mama rozmawia z córką na temat swojego seksu z tatą? Czy tata jest dobry w te klocki, ile miała orgazmów ostatniej nocy, jakiej antykoncepcji mama używa.Skoro hołdujemy tak wytrwale i bezgranicznie zniesieniu tabu w rodzinie, to miejmy świadomość, że działa to w dwie strony. Po drugie nie ma 100% metody antykoncepcji, tej informacji jest mnogo naprawdę w wielu publikacjach n/t/t. Robienie formalnego przyzwolenia rodziców na współżycie małoletnich dzieci uważam, za zdziczenie obyczajów, a nie żadne partnerskie wychowanie. Matka to matka, ojciec to ojciec. Skracanie dystansu na tej płaszczyźnie pomiędzy dzieckiem, a rodzicem do takiego stopnia nie ma prawa się dobrze skończyć.Mam nadzieję, że zrozumiałyście moją wypowiedź poprawnie (choć nie ma tu nic do rozumienia, bo napisałam wprost).

        • Jakie to polskie. Ktos nie robi jak ty, myśli i uwaza inaczej – od razu jest zly i obrazany. Burdelmama – az nie wierze w to co czytam. Brawo za porownanie na poziomie. A moze dla rewanzu matki ktore nie rozmawiaja ze swoimi dziecmi o seksie nazwiemy ograniczonymi i zacofanymi nieukami? Wtedy bedzie sprawiedliwie.

    • Widzisz Lauro w swej zlosliwosci po prostu zupelnie nie rozumiesz, ze wcale nie chodzi o fakt ze ktos (czyli corka) nie umie czegos sam zalatwic (bez mamy), ale o to by miec wsparcie. Chyba nie jestes matka jesli nie potrafisz na ta relacje spojrzec z dobrej strony. W kazdym programie jaki ogladam i ksiazce jaka czytalam o wychowaniu dzieci i nastolatkow oraz o edukacji seksualnej – to zawsze specjalisci psychologowie nauczyciele podkreslaja jaka moc ma rozmowa i zaufanie.

      Wspolczuje Ci. Ty postrzegasz seks jako gzicie i pojscie z mama do ginekologa jako brak przyzwoitosci, a my jako dowod wspanialej wiezi i odpowiedzialnosci. Pozdrawiam

  5. Aga no nie wierze ze nie uzyjesz swojego talentu i nie zrewanzujesz sie laurze ciętą riposta. Albo zrob jej bana i juz

  6. Wiecie, być może forma w jakiej Laura napisała swój komentarz faktycznie nie jest zbyt kobieca ale fakt, faktem przesłanie jest słuszne. Nie wiem czy któraś z was tu obecnych zadała pytanie autorce bloga, w jakim to wieku prosiła tą swoją mamę o umówienie wizyty u gina w celu zapisania antykoncepcji. Bo wiecie – w tym kraju seks poniżej 16 r.ż. jest przestępstwem. A więc zakładam, że Pani Agnieszka rozpoczęła tą przygodę po 16r.ż. ,a to z kolei rodzi pytanie o jej dojrzałość w tamtym okresie. No bo skoro 16 letnia dziewczyna (w zasadzie to już kobieta) nie potrafi sama umówić się do ginekologa i poprosić o dogodną dla siebie formę antykoncepcji to zastanawiam się czy ktoś taki jest
    w stanie świadomie współżyć. Po drugie chodzi o zwykłą przyzwoitość – nie żadne tam tabu czy nie tabu. Nie wyobrażam sobie, bym w wieku 16 czy 17 lat powiedziała swojej mamie „mamo, współżyję już z chłopakiem, załatw mi pigułki”. Pomimo naprawdę dobrego kontaktu z matką moja matka poczułaby się tym zażenowana, a ja chyba jeszcze bardziej. Podsumowując zatem – przekaz jest następujący: jak już się dowiedziałaś do czego służą poszczególne otwory anatomiczne i z nich korzystasz to zadaj sobie trudu i zadbaj o antykoncepcję we własnym zakresie, bo współżyjącej kobiecie mama już nie jest do tego potrzebna.

    • Wspolzyjacej kobiecie mama nie jest juz potrzebna? Serio? Czyli mam rozumiec ze żadna z nas juz nigdy nie moze matki o nic prosic np o pomoc przy dzieciach bo wg waszego toku myslenia jak zrobilam se dziecko to jestem na tyle dorosla ze wstyd matke o pomoc prosic zeby np z nim zostala? Poza tym mysle ze troszke sie zagalopowalyscie w tych komentarzach bo chyba za bardzo wnikacie w szczególy. Po cholere Wam wiek autorki kiedy ta sytuacja miala miejsce? To chyba jej sprawa. Poza tym przeslaniem tekstu bylo by z dziećmi rozmawiac, uswiadamiac i czuwac nad ich wiedza i bezpieczenstwem.
      Jako mama 2 corek z checia zapisalabym je do ginekologa gdy do mnie z tym przyjda. I bede wdzieczna za zaufanie jakim mnie obdarza. I wcale nie chodzi o zachecanie 14 czy 15 latki do wspolzycia, no nie przesadzajmy dziewczyny! Chodzi o to by np nasze 17-18 letnie corki wspierac w decyzji o swiadomej antykoncepcji. Co w tym do cholery zlego? Moja kolezanka z pracy mnostwo razy po robocie odbiera corce recepte od ginekologa bo tamta studiuje w innym miescie. Co w tym zlego? Na pewno nie chodzi o tabu? Bo wg mnie tak. Chcecie żyć w złudzeniu ze Wasze coreczli beda dziewicami do 30 i zaczna uprawiac seks dopiero z mezem po slubie? To niestety nie te czasy. Proponuje zdjac te naiwne okulary i lepiej przyjrzeć sie swoim dzieciom. Zaczac z nimi rozmawiac a nie pod przykrywka „przyzwoitosci” nie rozmawiac z dzieckiem o tym czy potrzebuje antykoncepcji. Jestem pewna ze gdyby wszystkie mamy i corki mialy taki kontakt jak aga ze swoja mama i ze swoja corka byloby o wiele mniej nastoletnich ciaz, nielegalnych aborcji i dzieci oddanych do adopcji. O chorobach przenoszonych droga plciowa nie wspomne.

    • Pani Kamilo skoro mamę, która idzie z córką po antykoncepcję do ginekologa nazywa Pani burdelmamą, to jak w takim razie jak nazwie Pani nauczycieli od WDŻWR którzy dają uczniom na lekcjach prezerwatywy i uczą chłopców jak poprawnie je zakładać? Życie w iluzji, że dzieci będą „czyste” do 18-tki jest dość naiwne w dzisiejszych czasach. Dzieci, które zostają w tym temacie same szukają wiedzy w internecie i wśród rówieśników. Czy to wg Was są dobre żródła? Uważam że o wiele lepiej jest gdy nastolatka uda sie o pomoc i wsparcie do mamy i lekarza, niż do koleżanki.

      Poza tym pisanie o sprowadzaniu relacji mama-córka do relacji koleżaneczek które sobie plotkują o orgazmach i pozycjach seksualnych mamusi i tatusia jest mocno przesadzone i nietrafione, bo wystraczy czytać ze zrozumieniem tekst by wiedzieć że nie o taką relację autorce tu chodzi.

  7. O matko jakie tu same zakonnice i świętoszki. Nie pamięta wół jak cielęciem był? To Wy pewnie do 18tki dawałyście sobie z chłopakiem buzi w czoło a za rękę trzymaliście się tylko po kryjomu? Tak? Życzę Wam by Wasze córki takie święte były.
    Matko czy Wy żyjecie w tym świecie co ja? W świecie w którym księża molestują dzieci, gimnzjaliści grają w słoneczka, uprawiaja seks oralny na przerwach w toaletach i nagrywają filmy o masturbacji ktore wedruja potem do sieci?
    Jezu przecież nikt tu nie mówi żeby 13 latkę zachęcać do seksu, ale żeby od małego dziecko uświadamiać i uczyć swoje dzieci świadomości ciała. By wiedziały co to dojrzewanie, wspólżycie i antykoncepcja! By wiedziały co to molestowanie, by nie wpakowały się w kłopoty, były odpowiedzialne i nie bały się do Was przyjść gdy mają problemy.

  8. To może ja uświadomię Panią Laurę i Panią Kamilę, które tak się dziwią i krytykują, że córka idzie z mamę na wspólną wizytę u ginekologa:

    „Nastolatki mogą legalnie uprawiać seks od 15. roku życia. Rozpoczęcie współżycia seksualnego, zajście w ciążę, urodzenie dziecka przed osiągnięciem tego wieku lekarze są zobowiązani zgłosić odpowiednim władzom. Dziewczęta poniżej 16. roku życia muszą zgłosić się do ginekologa z rodzicem/ opiekunem prawnym, ponieważ potrzebna jest jego zgoda na przeprowadzenie badania ginekologicznego, procedur diagnostycznych i leczniczych (w tym przepisanie środków antykoncepcyjnych). Pomiędzy 16. a 18. rokiem życia decyzję o procedurach diagnostyczno-leczniczych podejmują równolegle nastolatek i jego rodzice. W praktyce oznacza to, że 16-latka może sama pójść do ginekologa i poprosić go o przepisanie środków antykoncepcyjnych, ale rodzice MUSZĄ wyrazić na to zgodę. Prawo nie precyzuje, czy ma być ona udzielona osobiście, czy na piśmie. Niektórym lekarzom wystarcza stwierdzenie nastolatki, że opiekunowie zgadzają się na stosowanie antykoncepcji hormonalnej, inni zaś czują się zobowiązani do powiadomienia ich o tym fakcie. Po 18. roku życia dziewczyna sama stanowi o swoim zdrowiu.”

    Zjawisko udziału matek w świadomej antykoncepcji nastolatek jest bardzo powszechne, normalne i wręcz dobrze widziane i OCZEKIWANE, dlatego naprawdę nie rozumiem tego oburzenia.

    Na wszelkich szkoleniach warsztatach konferekcjach zawsze podkreslamy jak wazna jest rola rodzica w wychowaniu seksualnym dzieci – tak dzieci. Trzeba zaczac jak najwczesniej bo uświadamianie dojrzewającej nastolatki jest naprawdę zbędne. Wtedy jest już za późno.

    Pani Agnieszko bardzo ciekawy artykuł. Gratuluję wiedzy i wspaniałego dojrzałego podejścia w kwestii wychowania swoich córek. Trafiłam na Pani bloga w okolicach narodzin Ani, czytam regularnie i stał się moim jednym z ulubionych miejsc w sieci. Pozdrawiam z małopolski

    • Nie wnikając w to, czy jest pani faktycznie ginekologiem czy jedynie na potrzeby tej dyskusji łyknęła pani trochę wiedzy z google, być może jest też pani Autorką tego bloga, bo styl pisania identyczny, a autorka jakoś dziwnie nie zabrała głosu.
      Ale właśnie sama pani przyznała, że wszelka antykoncepcja hormonalna przed 18 r.ż. powinna być poparta zgodą rodzica/opiekuna.
      Tak więc ustawodawca poniekąd sam wprowadza pewien wiek, poniżej którego współżycie nie jest do końca dojrzałe i świadome w pełni.

      Po drugie proszę mi odpowiedzieć na pytanie jakim cudem ja, 34 letnia kobieta, matka, zaszłam w ciązę po raz pierwszy dopiero w wieku 24 lat?
      Dlaczego sama wiedziałam co to są dni płodne, kalendarzyk, jakie są metody antykoncepcji?
      Moja matka nie rozmawiała ze mną na te tematy wcale – po latach nie mam do niej żalu, a wręcz jestem jej za to wdzięczna, że nie musiałam się czerwienić w domu podczas takich rozmów, a po drugie, że nie wypytywano mnie o to, czy z kimś sypiam czy nie.
      Ja doskonale pamiętam siebie w wieku 16-19 lat – mój mózg w kluczowych sprawach niewiele się różnił od tego, który mam dziś. Dziś mam po prostu więcej doświadczenia. Ale mając lat 17 (kiedy to straciłam dziewictwo) nie byłam za przeproszeniem dziwką, by się pieprzyć po krzakach z przypadkowo poznanym kolesiem tylko zrobiłam to z chłopakiem , z którym byłam 2 lata, a on był kilka lat starszy.
      Miałam też koleżanki, które potrafiły w jedną imprezową noc zaliczyć 2 nowopoznanych gości i tak parę razy w miesiącu, zwłaszcza w tych wakacyjnych. Więc jeśli mówimy tu o współżyciu odpowiedzialnej dziewczyny to naprawdę możemy sobie odpuścić kwestię „uświadamiania”, bo taka osoba sama sobie zaczerpnie wiedzę na ten temat z mnóstwa artykulów, które są w sieci na wyciągnięcie ręki.

      • Pani Elu nie wiem dlaczego podwaza Pani moje kompetencje i autentycznosc. Na podstwie jednego komentarza? A moze to Pani nie jest 34 letnia kobieta tylko kimstam. Nie wazne. W jednym jestesmy zgodne. Współżyją juz nastolatki ktore nie sa jeszcze pelnoletnie. Jedne mają taka dojrzalosc jak Pani i sa odpowiedzialne w wieku 17 lat a inne niestety nie posiadaja nawet podstawowej wiedzy. Skoro wg Pani wiedze mozna zdobyc i czerpac samemu to po co w ogole sa szkoly i lelarze? Niech dzieci wychowuja i ksztalca sie same na podstawie przeczytanych artykułów

      • Elu Ty nie rozmawialas ze swoja mama na te tematy nigdy, a ja zawsze i bylo to dla mnie to bylo narmalne. Dlaczego tak trudno jest niektórym zrozumiec ze inni moga postepowac inaczej i to noe znaczy zaraz ze źle. I ty i ja obie wyroslysmy na ludzi. Co Was tak uwiera ze ja mialam z mama taka czy onna relacje a ty nie?

      • Ela a zauważyłas ze na komentarz latawca i wiktori z kwietnia aga tez nie odpisala i nie przyszlo ci do głowy ze nie zajela stanowiska w dyskusji bo nie ma czasu. Przeciez widac ze od lutego jest tu rzadko. A moze to ty sie pod kogos podszywasz? Przeciez to glupie pisac w taki sposob do innych czytelniczek. Wszystkie jestesmy kobietami i zakladam ze matkami. Czemu nie umiecie sie uszanowac

  9. „Matka to matka, ojciec to ojciec. Skracanie dystansu na tej płaszczyźnie pomiędzy dzieckiem, a rodzicem do takiego stopnia nie ma prawa się dobrze skończyć.”
    Jestem najlepszym przykładem, że Pani się myli. Moja mama nigdy nie opowiadała mi o własnych doświadczeniach seksualnych czy relacjach z moim tatą, ale miałyśmy na tyle bliskie relacje, że ja zwierzałam jej się ze swoich obaw i lęków przed swoim pierwszym razem. I nie udawałam przed nią, że seks jest bebe a ja święta.

    Rodzice znali mojego chłopaka, ja znałam jego rodziców. Chodzilismy ze sobą całe liceum i nikt (z naszych rodziców) nie jest głupi i nie łudził się, że gdy jesteśmy sami w pokoju to spędzamy 100% czasu na nauce do matury!

    Ja tak jak Pani Agnieszka, autorka bloga poszłam z mamą do ginekologa, nie tyle po antykoncepcję co na rozmowę i badanie, ale suma sumarum jednak dostałam receptę i obie wyszłyśmy z tego spotkania mądrzejsze.

    Czy taka relacja nie może się dobrze skończyć? Może. Ja która chodziłam z jednym chłopakiem przez całe LO i poszłam ze swoją jak to piszecie burdelmamą do ginekologa jestem zareczona, skończyłam licencjat, pracuję, ślubujemy w sierpniu a zaraz po bedziemy starac sie o dziecko. Jestem odpowiedzialna. Mam jednego partnera. Zdobyłam wykształcenie i pracę. Dwie moje kolezanki z klasy, wychowywane były pod rodzicielskim kloszem a pisały maturę z brzuchami. A inna, której mama na wszystko zawsze pozwalała i całą szkołę robiła co chciala urodziła bliżniaki w wakacje po maturze.

    Otwartość w relacjach z dzieckiem wcale nie równa się temu, że dziecko jest zachęcane do seksu! Jest za to dużo bardziej bezpieczne bo wyposażone w wiedze. A wiedza daje możliwość podejmowania świadomych i odpowiedzialnych decyzji. Kim jesteście by decydwać kto w jakim wieku jest dojrzały do seksu? Niektórzy będą bardziej świadomi i odpowiedzialni w wieku 17 lat a inni i po 30 popełniają życiowe błędy i nie szanują swojego ciała. Czyż nie?
    Bardzo chcialabym mieć córkę. By móc tak jak moja mama ze mną, a Ty Agnieszko z Mają odbywać wspólnie tą drogę ku kobiecości

  10. A ja mysle Ze Prawda jest taka ze mamusie chlopcow moga sobie na ten temat zartowac i obrazac corki i ich matki bo te poszly razem do gonekologa po antykoncepcje. Ale to moja córka, a nie twoj syn zajdzie w ewentualna ciaze gdy sie nie zabezpieczy. Miejsce widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jestem mama nastoletniej dziewczyny i uswiadamiam ja od ok 8 roku zycia gdy przyniosla ze szkoly temat seksu. Bylam w szoku ze tak szybko ale to otwarlo mi oczy ze juz czas.

    • Zgadzam sie. Choc jestem mama chłopca to rozumiem twoje zdanie. Moj tata zawsze mowil ze rodzice chlopca maja latwiej bo pilnuja tylko jego, a rodzice dZiewCzynek pilnuja cale osiedle 😂

  11. Jeśli chodzi o dyskusję jaka się wywiązała.
    Nie jestem w stanie odpisać (mam niedoczas) i odnieść się do każdego komentarza wyżej. Dlatego w skrócie napiszę tu co myślę.
    Rozumiem, że ktoś może nie podzielać czyjegoś zdania, mieć inny światopogląd, pomysły i sposób postrzegania różnych spraw. Rozumiem że dla kogoś to może być niezrozumiałe. Ale nie zrozumiem dlaczego swojego zdania nie można wyrazić w kulturalny sposób, bez oceniania, jadu i obrażania. Nie wszyscy musimy być tacy sami. Kazdy mial inny dom, innych rodzicow i inaczej jest wychowany – to oczywiste ze mamy rozne światopoglady, ale czy mimo to nie mozna sie nawzajem szanować?
    A potem się wszyscy dziwią, że dzieci są dla siebie wredne, dokuczają sobie i prześladują kogoś kto jest inny. Jak ma być inaczej skoro nawet wykształceni dorośli ludzie – kobiety i matki – są chamskie i nie umieja sie kulturalnie wyrazac? Gdzie zwykla ludzka przyzwoitosc by chociaz to swoje odmienne zdanie napisac tak by kogoś nie urazić? Ja tez wielu rzeczy nie ogarniam, nie popieram i nie rozumiem, np palenia papierosow i nie obrazam tych ludzi od idiotów i debili. Bo to ich życie a nie moje.
    Dlatego mimo ze komentarzy nie moderuje i nie cenzuruję i kazdy moze napisac co uwaza, ja nie na wszystkie odpisuje. Po prostu nie mam ochoty. Szkoda mi swojego czasu i nerwow na dyskusje z kims kto nie szanuje innych i nie umie wyrazac sie w cywilizowany sposób.
    Pozostałym osobom dziękuję za komentarze. Chyba najbliżej mi do słów które napisała Monia Z i Justyna. Ciekawe kiedy niektorzy zrozumieją, że gdy ktoś postępuje inaczej niż my sami, nie oznacza że robi źle.
    Pozdrawiam wszystkich, mamy chłopców i mamy córek 🙂
    A dziś po długiej przerwie, postaram się nie spóźnić i zrobić wpis o 16 miesiącach ANi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *