pomyśl życzenie

„Do tej pory w moim życiu wszystko się układało. Wszystko mi się udawało. Wszystko się spełniało. Nie żeby było jak w bajce, ale powodów do marudzenia też nie miałam wiele. Zdrowie, rodzina, przyjaciele, studia, praca, mąż.
Czy lista życzeń się skończyła? Nie.
Teraz pomyśl życzenie.
‚Chce być w ciąży. Chcę mieć dziecko.’
Zdmuchuję 24 świeczki i już wiem, że na ten prezent muszę jeszcze poczekać…

To był mój pierwszy wpis na blogu. Październik, 2012 rok

Kiedy byłam mała, miałam wrażenie, że 25 lat to ogromnie dużo. Każdy kto tyle miał, wydawał mi się po prostu stary. Wtedy myślałam, że te urodziny na pewno będę już świętować z mężem i dziećmi w swoim własnym domu. Tymczasem męża mam, z domu na razie świeżo wylane fundamenty, a dziecka ani śladu. Ostatnio czytałam dzieciom w przedszkolu Calineczkę. Pomyślałam sobie, jakby to było cudownie, móc tak jak kobieta w bajce, dostać magiczne nasionka i na drugi dzień być już mamą. Niestety, życie to nie bajka… Mam nadzieję, że za rok podczas zdmuchiwania 26 świeczek będę mogła pomarzyć już o czymś innym niż dziś.. Dziś marzę o Tobie dzieciątko.”

Ten teks napisałam w swoje 25 urodziny, dokładnie 5 lat temu.

Pamiętam oba wpisy. Pamiętam ból i pustkę jakie wtedy czułam.. Minęło kilka lat i tyle się zmieniło! NA LEPSZE!

Pół roku temu żartowałam z mojej przyjaciółki, która przeżywała swoje 30-te urodziny. „Daj spokój” – mówiłam. „Przecież to urodziny jak każde inne.” Ale i mnie dopadło mimowolne analizowanie swojego życia. Trzydziestka jest chyba jednak jakaś symboliczna. Człowiek rozlicza się, podsumowuje.. Doceniam to co mam i wiem, że osiągnęłam wszystko co chciałam. Mam szczęśliwe małżeństwo, wymarzony dom, wspaniałe przyjaciółki, pracę którą lubię i mam JE. Moje córeczki – największe życiowe osiągnięcie, najbardziej upragnione marzenie. Nie ma słów by opisać jak wdzięczna jestem Bogu, że mi je dał. Że dał mi je właśnie TAKIE jakie są. Od zawsze chciałam być mamą. Jako mała dziewczynka nie bawiłam się w nic innego. Tylko w mamę i w dom.

Teraz to już nie zabawa, tylko rzeczywistość, codzienność. Nigdy nic nie dawało mi tyle radości, miłości i dumy co macierzyństwo. Dziewczynki i nasza rodzina to dla mnie najpiękniejszy prezent na 30-te urodziny. Mój największy priorytet. Są najważniejsi. Ale cieszy mnie to, że żyje też dla innych ludzi i spraw. Jestem przede wszystkim mamą i żoną, ale nie zapominam o sobie. Wchodzę w wiek 30+ z solidnym fundamentem. Z poczuciem spełnienia i świadomością, że najlepsze już mam, ale mnóstwo cudownych chwil ciągle jeszcze przede mną.

Owszem mam marzenia nierealne. Przyziemne. Egoistyczne. Materialne. Ale mam też świadomość, że wcale nie chodzi o to by mieć wszystko. Bo będzie się chciało jeszcze więcej i więcej. Trzeba umieć doceniać i cieszyć się z tego co się już ma. I codziennie się tego uczę. Uczę się też akceptować siebie. Znam swoje wady i niedoskonałości. Z niektórymi walczę, z innymi staram się pogodzić. Za wszystko co mam, dziękuję. Staram się jak tylko mogę optymistycznie patrzeć na życie. Nie marnować energii i czasu na toksyczne sprawy. Wyciskam i zapamiętuję z dnia to co najlepsze.

Jednocześnie doświadczenie uczy mnie jak łatwo można stracić te różowe okulary. Życie pokazuje jak z pozoru błahe sprawy wpływają na nasze nastawienie do życia. Gdy w przeciągu dnia nawarstwi się kilka spraw trudno zachować dziękczynne podejście do świata. Zepsute auto, kolejna choroba dziecka, ciężki dzień w pracy… I magia znika. Pojawiają się chmury i człowiek wścieka się na wszystko i wszystkich, a potem żałuje.

Dlatego gdy otoczona przyjaciółmi i rodziną zdmuchiwałam w weekend 30 świeczek, marzyłam po prostu o spokojnej codzienności. O zdrowiu dla dzieci i o tym byśmy mieli dla siebie jak najwięcej czasu. Tylko tyle i aż tyle.

make-a-wish-1

make-a-wish-3

make-a-wish-2

make-a-wish-4

„Pomyśl życzenie” – make a wish – wpisem o takim tytule zaczynałam pisać bloga w 2012 roku i dziś po 5 latach blogowania koło się zamyka.

 

10 Comments

  1. Nie wiem co mam napisac. Ciesze sie z Toba i zazdroszcze. Jestem tu od poczatku i wiele Ci zawdzięczam. Czuje jakbysmy sie znaly. Chciałabym Cie kiedyś poznać. A blog zatoczyl idealne kolo.

  2. Też skończyłam 3 tygodnie temu 30. Ale w ogóle nie jest/nie był to dla mnie żaden etap. Urodziny, jak każde. Ale może to nie wynika z wieku, ale z tego, co się osiągnęło? Jesteś w zupełnie innym miejscu, niż ja. Bo my małżeństwem jesteśmy dopiero trochę ponad miesiąc, mieszkanie kupujemy dopiero w przyszłym roku, dziecko (jedno!) chcemy za dwa-trzy lata. Dziecka nigdy nie chciałam szczerze mówiąc, ale fakt, że mąż chce skłonił mnie ku posiadaniu. Nie odziera mnie z marzeń o bezdzietności, żeby nie było. Jakbym trafiła na kogoś, kto dzieci nie chce, to by pewnie nie pojawiło się żadne. Ale tak jak jest, jest dobrze.
    Ale tym niemniej kompletnie, kompletnie nie ruszyło mnie to 30.
    Ty jesteś chyba dużo bardziej dojrzała. Jesteś „doroślejsza” 🙂 I patrząc na tę notkę i początek, w którym wspominasz przeszłość widzę to jeszcze bardziej. I to jest piękne.

    Mimo odmiennych sytuacji życiowych (:D) uwielbiam Cię czytać i obserwować jak dziewczynki rosną. Czuję się jak daleka ciocia. Plus już nie raz pisałam, że to Ty mi w dużej mierze ułatwiasz myślenie o dziecku, mimo, że podkreślasz, że to nie wszystko jest fantastyczne i tęczowe.

    • Marta piękne jest to że choć rzeczywiście każda z nas jest inna, to każda jest sobą i jest szczęśliwa i nie próbujesz mnie (ani ja Ciebie) na siłę przekonywać że tylko Twój (lub mój) pomysł na życie jest ok. Każdy musi żyć tak by się spełniać i realizować obojętnie w czym – ważne by to było szczere i świadome. Cieszę się że w jakiś sposób pozytywnie Cię „nastawiam” do macierzyństwa. Będzie fajnie – zobaczysz 🙂

  3. Czytam Cię od czasu, kiedy czekałaś na Maję. Ja też wtedy marzyłam o tym co Ty, czyli o czymś takim „normalnym” jak dom i dzieci. Jednak okazuje się, że nie zawsze to co jest dane innym od tak, będzie dane wszystkim:( O ile domu może się doczekam, bo już się kryje, to jednak dzieciątka pewnie nie będzie i to mnie smuci i to nie tylko w każde kolejne urodziny.
    Wielki szacunek do Ciebie, za to, że umiesz doceniać to co masz, bo ja jednak w realu spotykam się z odwrotnymi sytuacjami i ktoś kto ma wszystko potrafi narzekać i w mojej ocenie bluźnić, nie doceniając tego co los mu dał. Dlatego ja, mimo iż serce mi pęka,że pewnie nigdy nie przytulę swojego dziecka to staram się doceniać to co mam. A że brakuje tej kropki nad i to już inna sprawa. Boli, ale nauczyłam się z tym żyć.
    Jesteś piękną i mądrą kobietą i uwielbiam Cie czytać:):):)

    ps. nawiązując do tytułu postu POMYŚLĘ kolejny raz to ŻYCZENIE

    • Kasiu, bardzo mnie wzruszył Twój komentarz. Jestem wdzięczna. Za wszystko co mam i za każde Twoje słowo również. Nie wiem co mam napisać. Nie przychodzi mi do głowy nic innego jak: proszę, nie przestawaj marzyć i wierzyć. Marzenia się spełniają. Trzymam za Was kciuki – ciesze się że tu jestes

  4. Ja w tym roku skończyłam 35 i urodziłam 3 synka . Marzyłam o 3 dziecku od jakichś 6 lat i w końcu się odważyliśmy i jest super. Dla mnie tak jak dla ciebie rodzina to spełnienie marzeń. Jesteście fantastyczni.

    • Ilonka czapki z głów – brawo dla Was. Ciesze się że marzenie o 3 dziecku się spelniło. Gratuluję. Ty tez jestes fantastyczna! 4 mężczyzn w domu – jesteś bohaterką! buziaki

  5. Spoznione Sto Lat, Aga! :*

    Dla mnie 30stka tez byla przelomowa, ale negatywnie. Od dwoch lat bylam zona, staralismy sie o dziecko i nic z tego nie wychodzilo. Ta 30stka byla wiec dla mnie takim symbolem zegara biologicznego, ktory nieublagalnie tyka i odmierza moja „starosc i nieplodnosc”. 😀

    Teraz juz blizej mi 40stki i mam nadzieje, ze w nastepna dekade wkrocze juz spokojniej. 😉

    • Agata dziękuję! A z Twojego komentarza bije taki spokój i chyba akceptacja tego co jest teraz i tu. Trzymam kciuki byś 40 tkę obchodziła radośnie i by się wszystkie marzenia spełniły! pozdrawiam Cię ciepło

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *