„Jesteś okropną mamą!”

„Mamusiu kocham cie. Jesteś moją ulubioną mamą. Zawsze o takiej marzyłam.”

„Dobrze droga mamulko. Już się robi.”

„Pewnie, że Ci pomogę, od tego jestem!”

„MOJA MAMUUUUSIAAAA”

Taka sielanka…

dsc_0730

Tydzień temu Maja pierwszy raz mnie okłamała. Zrobiła to tak szybko, naturalnie i z taką lekkością i tak niewinnie, że kompletnie się nie zorientowałam. W życiu bym nie podejrzewała, że to już ten czas gdy zaczyna celowo i świadomie kłamać.

A dziś?

5:30 dzwoni budzik. Układam jej ubranka na kaloryferze, bo zawsze rano jest jej tak zimno. Niech więc ma cieplutkie. Szykuję gumki do włosów pod kolor bluzeczki i kładę na stół ciepłe kakao w ulubionym kubku. Idą ją obudzić. Choć śpi jak zabita na dźwięk słowa „przedszkole” otwiera zaspane oczka. Biorę ją na ręce i tulę ciepłe ciałko, wdycham zapach snu z piżamki i niosę ją do łazienki. Po cichutku pytam ją o sny, opowiadam jaki nas dziś czeka dzień. Pomagam nieprzytomnym nóżkom trafić w nogawki, delikatnie rozczesuje nocne pęki w jej loczkach. Idziemy za rękę do kuchni i nagle szlag trafia dobre humory i cały idealny poranek.

Maja codziennie rano je na śniadanie chlebek z czymś słodkim. Miód, dżem, serek waniliowy, nutella. Dziś padło na dżem.

Maju wczoraj podczas kolacji skończyło się masełko. Nie położę Ci dżemu na suchy chleb. Zjesz dziś z nutellą ok?

NIEEEEEE – wrzeszczy od razu Maja i teatralnie chowa twarz w dłoniach jakby nagle jej ktoś umarł, albo świat się skończył. – NIEEEE ja nie znoszę nutelliii!!!!!!

(WHAT???? A TO NOWOŚĆ) myślę sobie, ale staram się być cierpliwa i spokojnie tłumaczę:

Maju nie krzycz. Ania i tatuś jeszcze śpią. Po przedszkolu kupimy masło i jutro zjesz kanapkę z dżemem a dziś posmaruję Ci chleb nutelką dobrze?

-Jesteś okropną mamą! – powiedziała moja córeczka patrząc mi ze złością w oczy.

Odebrało mi mowę. Przyrzekam, że nie przyszło mi do głowy nic co mogłabym jej w tamtej chwili powiedzieć. Zatkało mnie. Zrobiło mi się smutno. Mam 30 lat a nigdy w ten sposób nie odezwałam się do swojej mamy.

W ten dzień zdarzyły się jeszcze 2 lub 3 sytuacje, w których Maja ewidentnie przegięła. Zresztą jak codziennie od jakiegoś czasu. Wrzask, krzyk, wściekanie się, obrażanie się, niemiłe słowa, wredne odzywki, złe traktowanie nas, bicie Ani. Nasza codzienność. Ostatnio coraz więcej jest chwil gdy mam ochotę podbiec do niej i solidnie nią wstrząsnąć by oprzytomniała, przestała, zrozumiała.

„Jesteś okropną mamą!”

Za to wieczorne czytanie, za całowanie siniaków, za podgrzewanie ubranka na kaloryferze, za niezliczone godziny wspólnych zabaw, za podrzucanie do sufitu, za uśmiechy z soku rysowane na budyniu, za skoki przez kałuże, za spełnianie marzeń i milion przytulasów.

Jesteś okropną mamą zabolało bardziej niż to pierwsze kłamstwo.

Dziś po wieczornym czytaniu i modlitwie, głaszczę tą słodką buzię i mówię:
Maju chciałabym z Tobą porozmawiać OK? Wysłuchasz mnie teraz?

Przypominam sytuacje z minionego dnia, w których nie byłam z niej dumna. Tłumaczę. Próbuję cierpliwością, rozmową, przykładem. Chciałam jej przypomnieć co dobre a co złe. Dlaczego nie warto tak. I jak można inaczej. Starałam się jak mogłam. Najlepiej jak umiałam. Gdy skończyłam, spoglądam na nią i pytam.

Rozumiesz Maju? Postarasz się jutro lepiej zachowywać? – pytam z nadzieją w głosie

-Ładną masz tą bransoletkę mamo.

Wyszłam z sypialni. Weszłam do wanny i się popłakałam. Taka porażka!!!

Mamo.

Ty mamo jedynaka i Ty mamo 4 dzieci. Mamo, która zajmujesz się swoim dzieckiem po 8 godzinach w pracy i Ty która spędzasz z nim sama cały dzień. Ty która stawiasz do kąta i Ty która tłumaczysz sto razy. Ty która beczysz w poduszkę z bezradności, i Ty która zaciskasz ze złości zęby –  zapamiętaj: NIE JESTEŚ BEZNADZIEJNA! Obojętnie co, kiedy, gdzie i jak byś nie zrobiła z miłości dla swojej pociechy – wiedz, że nie uciekniesz przed błędami, przed gorszymi dniami, fochami, i przed poczuciem, że poległaś.

Mi się nie udało. A Tobie?

 

40 Comments

  1. Aga, myślę że każde dziecko ma taki etap, moja ma 8 lat i w ciagu 5 minut twierdzi że kocha mnie nad życie żeby za chwile powiedzieć, że jestem okropna bo np na coś nie pozwalam… albo czegoś oczekuje, a ona nie ma na to ochoty, czasem myśle, że dzisiejsze dzieci niewiele umieją docenić, bo maja niemal wszytsko….a jak nie mogą czegoś osiągnąć to ranią bo wiedzą ze wpędzają nas w poczucie winy….Dzieci są mądre i odnosze wrażenie , że sztukę manipulacji mają opracowaną do perfekcji…

    • Ola masz sporo racji. No cóż musimy przetrwać. Ja oprócz tego, że zgadzam się z Tobą że są bystre i mają prawie wszystko to myślę też, że opróćz tej manipulacji jest to najzwyklejszy brak umiejetnosci panowania nad emocjami. Co w głowie to na języku i tyle. Na szczęście tych chwil jest dużo mniej, a te pozytywne dominują. Pozdrawiam

  2. Wiem jak Ci jest przykro, pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam, od mojej trzylatki, nie kocha mamy. Ale pod nosem się trochę uśmiechnęłam czytając ten wpis. Bo to wszystko jest zupełnie normalne! I choć trudno nie brać tego do siebie to dzieci właśnie tak działają. Takie maluchy nie potrafią jeszcze odróżnić złości od nienawiści, czy miłości od radości, a najmniejszy problem w ich głowach urasta do problemu o skali międzygalaktycznej;-) Moje dziecko to typowa córa tatusia, więc to, że mnie nie lubi, że woli tatę, albo że ja nie umiem czegoś zrobić i ze jestem okropna słyszę codziennie. I… w sumie to się już przyzwyczaiłam;-) Bo wiem ze za chwile usłyszę, że mnie kocha i że jestem najlepsza na świecie. Cóż… kolejny etap, który trzeba przetrwać. Trzymam kciuki i życzę dużo dystansu i jeszcze więcej cierpliwości;-)

    • Dzięki kochana. To racja – kolejny etap. Niestety nawet jak się człowiek stara to nie zwsze wszystko się udaje tak jakbyśmy tego chciały. Maja tez tych słodkich wyznań ma o wiele więcej niż tych słów rzuconych w złości. Będzie dobrze 🙂 mam nadzieję 🙂 pociesza myśl, że nie tylko moje dziecko tak mowi

    • Tak, brak umiejetnosci panowania nad emocjami i to jest sedno sprawy, ale uważam że miłość zawsze wygra , dzieci wychowane w szacunku do nich bedą mialy szacunek dla świata, jak tylko opanuja trudna sztuke panowania nad emocjami😊

  3. U nas sytuacja wygląda identycznie. Choć Lilka potrafi wiele razy powiedzieć że kocha to zdarzają się też przykre słowa. A ja zdaje sobie sprawę z tego że nie zawsze jestem spokojna i opanowana. Hormony w ciąży robią swoje… Nasze rozmowy na poważne tematy wyglądają identycznie. Ja tłumacze a ona temat ni z gruchy ni z pietruchy.. Rozumiem Cię doskonale

    • ja też święta nie jestem i przyznaje że zdarza mi się podnieść głos. cóż zarówno my jak i te dzieciaki jesteśmy tylko ludźmi. emocje czasami biorą górę.a jak jeszcze hormony w tle to już w ogóle 🙂 uciekać! 🙂
      pozdrawiam Was cieplo

  4. Możemy podać sobie rękę… U nas też ostatnio w ten deseń i nie wiem jak daleko to się posunie. Mój 3 latek okłamuje, wymusza, krzyczy, płacz na zawołanie itd. Liczę, że to chwilowe i minie. Tłumaczę, proszę i mówię mu o tym, że robi źle i jakie są tego konsekwencje. Zero przejęcia czasem wręcz śmiech prosto w oczy. Nie wiem, czy te dziwne akcje to moja wina, bo może złą matką jestem albo coś. Nie chcę robić z niego ideału ale żeby wyrósł na dobrego i wartościowego człowieka. Jeśli już na prawdę przegina to idzie na 3 minuty do tzw. kąta i wie dlaczego i przyjmuje karę i obiecuje poprawę i przeprasza. Czasem trzeba odebrać przywileje typu coś słodkiego, bajkę w tv, nieposprzątane zabawki na jakiś czas schować. Staram się być konsekwentna w tym, co uważam za słuszne w jego wychowaniu ale nie ma złotego środka. Najgorsze jeszcze jak dobija ktoś stwierdzeniem, że dziecko pani po pedagogice, a takie niegrzeczne. Przetrwamy to i będzie lepiej. Przyjemniej staram się w to uwierzyć i jak już nawet zrobię rachunek dobrych i złych zachowań, to jakby nie było tych pozytywnych jest o wiele więcej. Jednak jak zdarzy się jedna konkretna akcja to potrafi to co dobre przesłonić i pozostaje 😔

    • dokładnie! czasami jedno zdanie utnie człowiekowi skrzydła. Ale z drugiej strony, mimo ciężkich chwil, trudnych dni, przykrych słów – bilans je zawsze na plus. Słowa kocham, mamusiu jesteś najlepsza wynagradzają te przykre zdania rzucone w złości. przetrwamy, pozdrawiam!

  5. A ja myślę ze nie powinnaś się tym przejmować. Dzieci gadają rożne rzeczy nie do końca rozumiejąc sens. Maja pewnie usłyszała coś podobnego w przedszkolu i wykorzystała to w domu. W swoim życiu usłyszysz jeszcze wiele gorzkich slow od swoich dzieci. Tekst typu …nienawidzę cię juz nie robi na mnie wrazenia . Nie bierz sobie do serca każdego złego słowa jakie mówi do Ciebie Maja powinnas jednak od razu z Nią rozmawiać i powiedzieć jak Ci przykro a nie czekać z tym do wieczora.
    Pozdrawiam .

    • Hej 🙂 masz rację – moja mama też powiedziała mi że wszystko przed nami i pewnie jeszcze nie raz usłyszę od Mai czy Ani podobne zdania. Rozmawiać od razu nie bardzo było jak bo: Ania, śniadanie, poranny pośpiech itd. Poza tym nie bardzo wiedziałam co jej powiedzieć, dlatego dopiero wieczorem. W każdym razie zaczynam się nastawiać na takie kwiatki. Mam nadzieję, że cierpliwoscią, rozmową i miłością jakoś to zwalczymy

  6. Nie lubię Cię – słyszę ostatnio coraz częściej, gdy tylko coś jest nie pomyśli mojego 3 latka. Stawiam że to taki okres, tłumacze że mi smutno i czekam aż mu minie 😉 głowa do góry Mamuśka

    • Dzięki Iga. Maja wtedy mnie od razu przeprosiła, więc chyba widziała że mi smutno zanim zdążyłam cokolwiek powiedziec. Też poczekam aż ten okres minie. Ale wtedy przyjdzie następny 😉 Takie życie mamusiek! pozdrawiam

  7. Jest bardzo prosta odpowiedź na takie slowa dzieci: A ja cię kocham i zawsze będę kochać. Po prostu, z usmiechem do skutku. Dzieci dorastają i zaczynają myśleć. Dzieci uczą się przez obserwację także poza domem, ale jak w domu ciągle obowiązują te same reguły, dobre zasady, dzieci do nich wracają i już zostają.

    • Znam to. Strasznie to mądre co napisałaś. Bardzo się staram by tak robic. Bo to najpiękniejsze co można dać swojemu dziecku – poczucie, że nawet gdy robi źle – jest się obok i kocha bezwarunkowo. Bardzo bym chciała umieć w każdej sytuacji zachować opanowanie, cierpliwosc i tą bezwarunkowa miłość. Czasami nie umiem i się gubię. Uczę się. Razem z Maja

  8. Raz w życiu, ale już chyba jako 8latka, powiedziałam do mamy, że Jej nienawidzę…. Nigdy nie było Jej tak smutno jak wtedy. Płakała przeze mnie… Nigdy więcej tak nie powiedziałam.
    Mojej córce nigdy się nie zdarzyło tak ostro powiedzieć. Może dlatego, że od zawsze tłumaczę Jej do znudzenia, że każdy kij ma dwa końce. Ze jesli Ona komuś powie coś przykrego, ten ktoś może powiedzieć wtedy Jej coś podobnego. Pamiętam jak kiedyś powiedziała do młodszej siostry „jak Ty mnie denerwujesz(…) Lepiej żeby Cię nie było”. Kiedy zobaczyła, że ja to słyszę, sama przeprosiła i powiedziała szczerze, że kocha Ją najmocniej na świecie. Nie musialalm nic mówić. Słowa dziecka padają zwykle szybko i bez przemyślenia, dlatego nie można wszystkiego brać tak bardzo do siebie, ale to nie zmienia faktu, że trzeba tłumaczyć, rozmawiać i podawać przykłady jak to działa w drugą stronę…

    • Właśnie Aniu, mądrze piszesz – rozmawiać tłumaczyć i jeszcze raz rozmawiać. Staram się. Mniej prawić kazania i karać a więcej tłumaczyć, pokazywać skutki, uczyć rozwiązań. Mam nadzieję, że będą efekty. Łatwo nie jest…

  9. Agus, nie przejmuj sie az tak bardzo… Dzieciaki mowia co im przyjdzie do glowy, bez przemyslenia, bo… to przeciez maluchy. One jeszcze nie rozumieja, ze moga komus sprawic przykrosc.
    Moja corka swojego czasu, kiedy na cos jej nie pozwolilam, wycedzala „Glupia mama!”. A wiem, ze bardzo mnie kocha. 😉 Zreszta, od tamtego czasu czesto rozmawiamy, ze czasem straci sie cierpliwosc, ja krzykne, ona powie, ze mnie nie lubi, ale to nie zmienia faktu, ze ani na chwile nie przestajemy sie kochac. 🙂 Czesto zreszta, po kolejnym fochu sama stwierdza, ze „jestem na ciebia strasznie zla, ale i tak cie kocham”. 😉 Tylko wiesz, Bi ma juz 6.5 lat. Musiala do tego dorosnac. Maja tez dorosnie. 🙂
    Moj syn ma prawie 5 lat i poki co jeszcze nie powiedzial, ze mnie nie kocha, albo ze jestem okropna. Za to, kiedy cos jest nie po jego mysli, oznajmia, ze „zaraz cie walne!” albo „kopne cie!”. I rzeczywiscie probuje uderzyc albo kopnac… :/ Na szczescie, jesli wspomne, ze nie tedy droga i w ten sposob nie wywalczy tego, czego chce, szybko mu przechodzi ta chwilowa chec dolozenia matce. 😉
    Aha, moje dzieciaki, kiedy tlumacze im cos, co im sie srednio podoba, tez kwituja takim zupelnie wyrwanym z kontekstu stwierdzeniem. Dla mnie to nie znaczy, ze nie sluchali czy nie rozumieli, tylko ze temat im sie nie spodobal. Ale to nie znaczy, ze nie wyciagna wnioskow. Potrzeba tylko troche czasu.
    Spokojnie, Maja nie ma jeszcze 4 lat. Za to ma silny charakterek i jest bystra. Pomalu do wszystkiego dojdziecie. 🙂

    • Ja już czasami nie wiem czy dzieci jak krzywdzą to nieświadomie czy celowo. Myślę że tak do końca nie jest że one sobie nie zdają sprawy że komus sprawią przykrość. Dzieci są mądre i szczere. I stąd te przykre zdania. Nie potrafią panować nad złością, są egocentryczne i dlatego te wybuchy.. potem emocje opadają i jest ok. Nasza rola to pokazać im co wypada i jest w granicach a co nie.
      Za to uświadomiłaś mi, że rzeczywiście – Maja mogła zmienić temat bo rozmowa była dla niej niewygodna, wstydliwa, a nie dlatego że mnie nie słuchała 🙂 Dzięki :*

  10. Moja córcia ma 3 lata i w chwilach złości słyszę jak mi grozi że wyrzuci mnie do kosza. Kiedy ma dobry humor co 5 minut powtarza mi że mnie kocha i potrafi to robić w naprawdę słodki sposób, np w kolejce do kasy w sklepie : „mamusiu?”-słucham Cię, -„kocham Cie”☺
    Jak mało kto potrafi mnie jednak wyprowadzić z równowagi, co chwila ogarnia mnie poczucie niemocy. Zwłaszcza wtedy kiedy po raz setny tłumacze że nie można popychac, bić braciszka a po chwili znów słyszę jego płacz. ..ech życie,…

    • Ola witaj w klubie. NIe zliczę już ile razodbywalismy rozmowę o tym by nie krzywdzić ANi. Nie szczypać, nie popychać, nie ciągnąć. Niestety póki co Maja rozumie temat pzrze chwilę, a potem gdy ANia jej się narazi o wszystkim zapomina i znów jest bójka i placz. Niestety ANia ma tu duzą rolę bo to ona nauczyła Maję gryzienia ciągnięcia za włosy itd, Maja to długo znosiła ąz w koncu zaczela oddawać

  11. Mój syn od czasu do czasu mówi, że jestem najgorszą matką, że mnie nie lubi, nie kocha nawet troche.. Mentalnie – zupełnie mnie to nie rusza… Może za dużo wymagasz od Majki a może przeceniasz jej dojrzałość.. to mała dziewczynka, która sprawdza Twoje reakcje. Kiedy Młody mówi, że mnie nie lubi mówię – „rozumiem, nie musisz mnie zawsze lubić, pamiętaj tylko, że ja Cię kocham zawsze” albo nie mówię nic. I tyle.

    • Hanka mądra z Ciebie osoba. Może masz rację. Czasami zapominam, że Maja to nadal małe dziecko. My dorosli nie zawsze panujemy nad językiem wiec czego ja wymagam od niej? Ale z drugiej strony dla mnie był to szok. Chodziło o dźem!!! A może za bardzo wzięłam to do siebie, bo jak widać w komentarzach jest to NORMĄ.

  12. No cóż… Dobrze, że się ocknęłaś. Dzieci to nie tylko same miłe i radosne chwile ale też masa problemów i nerwów. Twoja starsza córka przestaje już być bobaskiem, a zaczyna być małą kobietką. A kobietki miewają fochy. Solidnie wstrząsnąć macie nią ochotę w takich sytuacjach? O, czyżby już wam nerwy puszczały? Już, tak szybko? A co będzie za 10 lat jak córeczka Ci powie „mamo spierdalaj”? Bo powie. Takie dzis czasy, a tak naprawdę Twoje wychowanie na niewiele się zda bo będzie przedszkole, zerówka, szkoły. A tam są wzorce negatywne, równie silne jak te w domu. Taka wojna światów. Pogódź się z tym, że Twoje dzieci zaraz wyrosną z sadzania ich na fotelu z pluszakiem raz w miesiącu i robienia fotek. Przygotuj się na kolejny etap macierzyństwa. Trudniejszy. Pisałam to ja, matka 11 latki.

    • Dagmara dzięki za kompendium wiedzy! Serio. Dzięki Tobie się ocknęłam. Do tej pory żyłam chyba na innej planecie bo sądziłam, że dzieci robią różową kupę pachnącą kwiatami, śpią 12 godzin na dobę, nie ząbkują, nie placzą, nie biją rodzeństwa, i co najważnijesze nie ROSNĄ i można im już do końca życia robić zdjęcia z pluszakami!! 😉
      A teraz dzięki temu co napisałaś wskoczyłam na wyższy poziom macierzyństwa i już wszystko WIEM! Lucky me 🙂 Dzięki

      A tak na serio – nie uważam by wychowanie w domu na niewiele się zdało. Może jestem naiwna, ale ufam, że mimo okresu dojrzewania, buntu, wpływu rówieśników itd, miłością rodzica i solidnym domowym rodzinnym fundamentem przezwycięży się wszystko. Nie poddam się. Nie skreślę jej, naszych relacji i domowych zasad bo za 5 lat pójdzie do szkoły a tam się nasłucha i naogląda negatywnych wzorców. Pewnie będzie źle i gorąco… a może nie?
      Trzymam kciuki za Ciebie i za mnie. Nikt nie mówił że będzie łatwo, że macierzyństwo to bajka. Myślę że każdy kto decyduje się zostać rodzicem to wie.
      pozdrawiam

  13. „…Myślę że każdy kto decyduje się zostać rodzicem to wie..”

    Ten cytat z Ciebie zdaje się jest najlepszym moim komentarzem do Twojej naiwności.
    Świat byłby piękny, gdyby każdy rodzic decydując się na dziecko był uświadomiony w chociaż 70$% co go czeka. Pozdrawiam.

    • Napisalam ze kazdy kto SIE DECYDUJE (a nie zalicza wpadke) jest świadomy.
      Czyli mialam na mysli doroslych odpowiedzialnych ludzi ktorzy decyduja sie z pelna odpowiedzialnoscia i swiadonoscia na to by miec dziecko. Wychodze z zalozenia ze tacy ludzie wiedza ze dziecko to nie tylko achy i ochy. Pozdrawiam

      • Bzdury wypisujesz, sama jesteś momentami jak dziecko. To, że ktoś zaliczył wpadkę nie oznacza wcale, że będzie z niego mniej odpowiedzialny i świadomy rodzic od kogoś takiego jak Ty, co to nie mógł zajść w ciąże bardzo długo i wszystkie kroki w tym kierunku były świadome. To nawet nie tyle jest związane z konkretnym człowiekiem i jego dojrzałością i odpowiedzialnością ale zwyczajnie z tym, że świadome rodzicielstwo zaczyna się dopiero od 2 dziecka wzwyż. Pierworodny to zawsze wywrócenie świata do góry nogami, i odkrywanie nowego a tego ze szczegółami noe da się sobie wyobrazić. Jeśli byłoby tak jak piszesz, to nie powstałby ten Twój wpis na blogu, że córeczka Ci powiedziała, żeś taka i taka. To jest tak banalne i powszechne u dzieci, że ja bym nie zakładała o tym wpisu bo od swojej córki słyszałam podobne epitety wiele razy. Bynajmniej nie z tego powodu, że jestem wyrodną matką.

        • Świat to bylby lepszy bez takich wrednych i zlosliwych osob jak ty Dagmara. Potem sie dziwić ze 11latki sa takie jak sa. A jak maja byc inne skoro w ich matkach tyle jadu i zlosliwosci i chamstwa. Kim ty jestes zeby kogos oceniac i krytykowac ze jest naiwny lub jak dziecko? Ty za to jestes wredna jadowita i zlosliwa. Nie pozdrawiam.

        • Bzdury to Ty wypisujesz. Masz monopol na dobre rady? Skad Ci przyszlo do glowy ze przy drugim dziecku juz sie jest swiadonym. Jestem mama 3 chlopcow i dopiero 3 syn dal nam tak do wiwatu ze szukalismy pomocy bo nie wiedzielismy co i jak. A dwoch pierwszych wychowalismy bez problemu. Kazde dziecko jest inne i tak jak pierwsze moze sie chowac idealnie tak nie jest powiedziane ze z drugim i kolejnym bedzie tak samo. Bo kazde dziecko jest inne. Wiedza i doswiadczenie zdobyte przy pierwszym wcale nie musi sie przydac przy drugim. Ale to tylko moje doswiadczenie. Na koniec taka mala rada: lepiej byc naiwnyn i z szacunkiem traktowac innych ludzi, niz byc tak niemilym i z taka łatwością kogos zlosliwie komentowac i oceniac. Dobro wraca, ale chamstwo tez. To mowie Ci ja mama 3 nastoletnich synow.

        • „Świadome rodzicielstwo zaczyna się dopiero od 2 dziecka wzwyż”. Większej bzdury nie czytałam dawno. To raz.
          Dwa. Nie, to nie jest banalne i powszechne, że dziecko wyraża nienawiść wobec rodzica. Jeśli, jak sama piszesz, podobne epitety słyszysz często, to bardzo współczuję. Bo nie, to nie jest normalne, tylko Ty próbujesz sobie to wmówić.
          Uczyłam wiele nastolatków, sama naście lat temu nastolatkiem byłam. Nie zdarzyło mi się, żebym zetknęła się z opisywaną przez Ciebie „wojną światów”. Jak dziecko ma podstawy wyniesione z domu, jakiś kręgosłup moralny, wpojone zasady, etc., to żaden zewnętrzny świat nie zburzy tego łatwo. Jak czegoś brakuje w zasadach wyniesionych z domu, to pewnie. Takie przypadki też widziałam. Ale właśnie o tę podstawę się wszystko rozbija – o dom. Jak tam jest dobrze, to dzieciak nastoletni w głowie też będzie miał „dobrze”.

          A tak na marginesie – Mama mi nie raz powtarzała, że jak już miałam lat naście, to wszystko ze mną zrobiło się prostsze. To samo słyszę od mojej ciotki, a propos mojej trzynastoletniej kuzynki. Zatem nie przekładaj swoich wrażeń z bycia matką nastolatki na to, jak ogólnie to wygląda. Bo co dziecko i co matka, to wszystko jest inne. Nie uogólniaj.
          A Aga raczej nie będzie miała problemu z posadzeniem dziewczyn na fotel na jedno zdjęcie.

          • Dziękuję Ci Marta za ten komentarz. Uważam podobnie. Nawet jak są gorsze chwile to nie można się poddawać. Mam się przyzwyczajać i nie wychowywać bo i tak jak pojdzie do szkoły to będzie słuchać rówieśników? Wychowanie to zadanie rodziców. To co się wynosi z domu jest fundamentem na całe życie. Nie wyobrazam sobie machnąć ręką na wychowanie dziecka z nastawieniem ze moje wysiłki i tak pojda na marne gdy dziecko pojdzie do szkoły i będzie mnie traktowac jak smiecia. Ja rownież nie uwazam ze „spierdalaj mamo” to norma. Ja nigdy nie odezwalam sie w ten ani podobny sposob do swoich rodziców. A z racji zawodu spotykam wiele dzieci w roznym wieku i uwazam to za bardzo krzywdzace wrzucac wszystkie dzieci i nastolatki do jednego worka „trudnych przypadków” twierdzac ze takie mamy czasy i teraz to norma zachowania.
            pozdrawiam ciepło

        • Dagmara NIGDZIE nie napisałam, że jeśli ktoś został rodzicem z tzw wpadki to jest mniej odpowiedzialny, niż ktoś kto się zmagał z niepłodnością. Chodziło mi tylko o to, że ta samodzielnie podjęta decyzja że się CHCE zostać rodzicem niesie za sobą trochę więcej świadomości bo jednak jak człowiek planuje być rodzicem to jest na to bardziej przygotowany chociazby emocjonalnie.
          Napisałam Ci wyżej:
          „Nikt nie mówił że będzie łatwo, że macierzyństwo to bajka. Myślę że każdy kto decyduje się zostać rodzicem to wie” – a Ty się tego uczepiłaś i nazywasz mnie naiwną. A co ja naiwnego napisałam? Że uważam że ludzie wiedzą i liczą się z tym, że dzieci to też ciężkie momenty? Serio to takie jakieś niemożliwe do ogarnięcia? W dzisiejszych czasach chyba trudno żyć w jakimś odosobnieniu od wiedzy i nie mieć zerowego pojęcia z czymś się wiąże dziecko i rodzicielstwo. Chyba że mówisz o ludziach żyjących na bezludnej wyspie poza cywilizacją którzy NAPRAWDĘ nic nie wiedzą.
          Przecież jak można nie wiedzieć z czym wiąże się rodzicielstwo? Chyba każdy w rodzinie lub wśrod znajomych czy sąsiadów ma dzieci. No trudno mi uwierzyć, że można myśleć że wychowanie dziecka to tylko cudowne i pozytywne chwile i liczyć że uniknie się problemów.

  14. I bogu dzieki zes bloga czy wpisu o tym nie zakladala bo kto by to czytal? Takie przesiakniete zloscia teksty? Czepiasz sie i nic wiecej.

  15. Aga, każde dziecko jest inne- jedne nigdy w życiu Mamie czegoś takiego nie powiedzą, inne będą gadać te swoje głupoty. Na pewno nie jest to miłe i fajne, ale z każdej sytuacji trzeba wyciągnąć jakieś wnioski. Ile dzieci tyle Mam i tyle samo różnych teorii w różnych tematach. Najważniejsze to słuchać samej siebie, rób to co intuicja Ci podpowiada. Pytanie- skąd się to wzięło u Mai? Może Ona jest mała, ale wydaje mi się, że dzieci w tym wieku już wiedzą więcej niż nam się wydaje. Może jest to kwestia sprawdzenia na ile może sobie pozwolić. Uważam, że to dom i rodzice wychowują dzieci a nie szkoła i koleżanki, także praca z dzieckiem jest non stop potrzebna. Bardzo mi przykro że uslyszalas cis takiego od córki ale najlepsze co możesz w tej sytuacji zrobić to uświadomić Mai że sprawiła Ci tym straszna przykrość. Na pewno na swój sposób to zrozumie.

  16. Aguś a po co Ty się jej tłumaczysz. Widzisz że to człowiek raczej średnio pozytywny i szczesliwy z jej odpowiedzi czuć – każdy widzi co. Jakiś żal wobec ludzi i świata. Mi to takich osób żal, że we wszystkim szukają zaczepki i są wredni bo to tylko o nich świadczy. Ty z kulturą i dobrocią a ona by Ci nóż wbiła. Po co się martwić. Mysle ze cokolwiek bys nie napisala ona i tak znajdzie cos zeby sie przyczepic, skrytykowac i obrazic. Wszyscy zrozumieli o co Ci chodzi w tekscie a ona napisala ze spadłaś nagle z choinki i nagle odkryłaś cienie macierzynstwa. Jakby CIę znala i czytala bloga wiedzialaby ze nie raz juz pisalas o tym, ze macierzystwo to nie tylko blaski.
    Pozdrawiam Cię w ten jesienny wieczór

  17. Pytasz czy nam się udało? Mi się nie udało. Jestem tak przeciętną mamą jak tylko się da. Gdy czytam co robisz dla Mai to jest mi wstyd.
    Napisałaś w tekście coś co dla Ciebie jest normalne i oczywiste: „Za to wieczorne czytanie, za całowanie siniaków, za podgrzewanie ubranka na kaloryferze, za niezliczone godziny wspólnych zabaw, za podrzucanie do sufitu, za uśmiechy z soku rysowane na budyniu, za skoki przez kałuże, za spełnianie marzeń i milion przytulasów.” a dla mnie to coś czego nie robię prawie wcale. Opiekuję się moim dzieckiem. Gotuję, piorę, sprzatam, przytulam, bawię się. Ale brak we mnie jakiejś takiej matczynej radochy z tych małych wspolnych chwil, nie mam ochoty na jakieś niespodzianki czy wyglupy ze swoim dzieckiem. Nigdy nie pozwolę zrobić mu krzywdy i kocham go ponad wszystko ale brak mi wyobrazni albo sił czy chęci by robić cokolwiek ponad to co robię by był zdrowy czysty i bezpieczny i kochany. Nie pieczemy razem ciast, nie robię mu dziecięcych zabawnych posiłków, nie znoszę czytać tych infantylnych ksiazeczek, bawić sie autami, nie skacze z nim przez kałużę ani nie podgrzewam ubrań na kaloryferze.
    Ja jestem po prostu mamą, a Ty jesteś Super Mamą. A kto tego nie widzi bądź twierdzi inaczej jest beznadziejny i nawet nie chce mi sie komentowac komentarza Pani z góry bo dla mnie to zwykle czepialstwo i brak umiejętnosci czytania tekstu ze zrozumieniem.
    Jesteś dla mnie ogromnym wzorem AGA

    • Każda mama (no prawie kazda) jest dla swojego dziecka najlepsza mama,bo jest mama. Jestem pewna ze i Ty dla swojego jesteś najlepsza z najlepszych.

  18. I co złego jak wpadnie ??wpaść można wdołek nie nazywam dzieci w ten sposób! !!ANI ciąży. nie planowałam dziecka i co i też stałam się świadomym rodzicem i wszystko jest dobrze i sie cieszyłam a cały świat nazywa masze dzidcko wpadką . Aga zastanów się zanim napiszesz dziecko z wpadki albo dziecko z in vitro. Miło by ci było jak by ktoś powiedział Majce ze jest wpadka

    • A kto napisał że to coś złego? Nie doszukujcie się złych podtekstów i jakiś ocen tam gdzie ich nie ma. Teks Agi był zupełnie o czymś innym niż sie rozwodzicie. Wręcz końcówka jej wpisu jasno pokazuje że KAŻDA matka jest dobra i odwala kawal dobrej roboty i kazdej zdarzaja sie gorze dni.
      Może słowo wpadka rzeczywiście jest niefortunne, bo nie jest ładne ale tak sie po prostu w Polsce nazywa gdy ktos niechcaco zajdzie w ciaze. Poza tym o czym my tu rozmawiamy? Aga nigdy sama z siebie nie rozpisywalaby sie o tym ktory rodzic jest lepszy, a kto gorszy – co najlepiej pokazala we wpisach o BLW czy chustonoszeniu. Ona nie ocenia! Z całego tego bloga bije duzo ciepla i dobra i i uwazam to za krzywdzace jak ktos na sile czyta miedzy wierszami i czepia sie słów. Cala ta dyskusja to skutek dosc wrednego wedlug mnie komentarza innej osoby ktora dosc dosadnie obraza Age i nazywa od naiwnych dzieci, bo ona uwaza ze ludzie mają świadomość, ze macierzynstwo to nie sam lukier.
      Serio znajac Age i jej wpisy uwazasz ze mysli ze ktos kto wapdl jest gorszym rodzicem? napisala wyraźnie „Chodziło mi tylko o to, że ta samodzielnie podjęta decyzja że się CHCE zostać rodzicem niesie za sobą trochę więcej świadomości bo jednak jak człowiek planuje być rodzicem to jest na to bardziej przygotowany chociazby emocjonalnie.” Ja się z tym zgadzam i nie uwazam by tu kogos obraziła.
      Wiem ze wystepuje w roli adwokata i pewnie zaraz mi to ktos zarzuci, ale serio, czytam tegobloga od poczatku i bardzo mi nie pasuje to co sie tu dzieje.
      Aga pozdrawiam Cie serdecznie, kiedy wpis o Ani?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *