Grecja po naszemu – czyli Rodos z operacją w tle

WAKACJE CZY TARAS?

O tym, czy w tym roku lecimy gdzieś na wakacje czy nie, debatowaliśmy kilka miesięcy. Argumentów „za” było tyle co „przeciw”. Byliśmy rozdarci między chęcią zainwestowania w dom a potrzebą wyjazdu i oderwania się od codzienności. Na szczęście skierowaliśmy nasze myślenie na tory „żyje się tylko raz” i postanowiliśmy pojechać. Na naszej decyzji zaważył ostatecznie fakt, że po 6 latach bez wakacji wypoczynek nam się po prostu należy, a perspektywa spędzenia razem tygodnia w ciepłym kraju, bez gotowania, sprzątania i spieszenia się gdziekolwiek była naprawdę bardzo kusząca. Udaliśmy się więc do znanego nam biura podróży i po dłuższych poszukiwaniach wybraliśmy ofertę, która nam się spodobała i sprostała wszystkim wymaganiom oraz naszym możliwościom finansowym. Padło na grecką wyspę Rodos i rodzinny hotel Porto Angeli w małej i spokojnej miejscowości Stegna.

img_20170630_192413_183

20205517_1842401915786189_1046240871_o

BEZPIECZEŃSTWO NAJWAŻNIEJSZE

Nie byłabym sobą i nie byłabym w 100% zrelaksowana i spokojna na wakacjach, gdybym nie miała pewności, że zrobiłam wszystko by nasz pobyt za granicą był bezpieczny. Przede wszystkim serwis Odyseusz i ubezpieczenie EKUZ. Kilka dni przed wyjazdem zrobiłam też listę niezbędnych rzeczy do spakowania, na której znalazły się między innymi:

  • apteczka (głównie probiotyki, elektrolity, leki na biegunkę, wymioty, przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, plastry, bandaże, maści na ukąszenia i otarcia plus cały asortyment pomocników na Ani ząbkowanie )
  • porządne okulary przeciwsłoneczne z filtrami UV i polaryzacją (nasze wyrobiliśmy wcześniej w Vision Express a dla dzieci kupiłam w aptece)
  • kremy z filtrem UV 50 i balsamy nawilżające
  • różnego rodzaju nakrycia głowy
  • woda mineralna dla Ani

Byłam pewna, że pomyślałam o wszystkim. Że nic nas nie zaskoczy i wakacje przebiegną spokojnie i bezpiecznie..

PRAWIE JAK W RAJU

Cały trasa czyli droga na lotnisko, odprawa, przelot, przejazd autokarem do hotelu – mimo nocnych godzin, dziewczynki zniosły super. Trochę spały, trochę marudziły, ale ogólnie nie było źle. Hotel – dla mnie wspaniały, zero zastrzeżeń. Jest świeżo po remoncie więc wszędzie było ślicznie, nowocześnie i czysto. W basenach woda ciepła, dużo atrakcji dla dzieci. Do tego plac zabaw, korty, boiska. Leżaki i parasole zarówno przy basenach jak i na plaży były za darmo. Obsługa i pracownicy – na najwyższym poziomie. Uśmiechnięci, życzliwi, pomocni, rozmowni. Starali się jak mogli umilić wszystkim gościom pobyt. Jedzenie – nie byliśmy w stanie wszystkiego spróbować. Kuchnia bardzo urozmaicona. Wybór dań napojów owoców był przeogromny. Wszystko świeże i smaczne. Każdy znalazł coś dla siebie. Nawet Mai i Ani apetyt dopisywał. Codziennie wieczorem były animacje dla dzieci i wieczorki tematyczne dla dorosłych. Pogoda idealna. Choć temperatury były w granicach 32-36 stopni, to spędzając czas przy wodzie nie dało się tego odczuć. Dbaliśmy by dziewczynki były posmarowane, nosiły czapki i dużo piły. Poza tym codziennie po obiedzie, w godzinach szczytu słońca szliśmy do pokoju na sjestę. Gdy wszyscy ucinali sobie drzemkę w chłodnym pokoju ja wymykałam się by trochę poczytać. Do tego poznaliśmy przemiłych ludzi, małżeństwo z Krakowa z synkiem w wieku Mai. Mikołaj okazał się cudownym mądrym i grzecznym chłopcem. Zarówno dzieci jak i my bardzo się polubiliśmy i praktycznie cały pobyt spędziliśmy w ich towarzystwie. Było idealnie. Godziny mijały nam na rozmowach, zabawach, odpoczynku i cieszeniu się z bycia razem, pięknych widoków i pysznego jedzenia.

Byliśmy w raju i wydawało się, że nic nie zakłóci naszych wymarzonych wakacji..

CZŁOWIEK PLANUJE A PAN BÓG SIĘ ŚMIEJE

Pewnego wieczoru podczas wieczornych animacji Maja i Mikołaj jak zwykle równocześnie chcieli iść siusiu. I wtedy TO zauważyłam. Wzgórek łonowy Mai był naprawdę mocno niesymetryczny. Cała lewa strona była nabrzmiała i opuchnięta.  Moja pierwsza myśl: coś ją ukąsiło! Ale nie było śladu po ukłuciu, a gdy ją dotknęłam, okazało się że to nie opuchlizna a coś co w dotyku przypominało kluski, które uciekają mi spod palców pod wpływem dotyku. Przestraszona zawołałam Asię, (mamę Mikołaja). Asia popatrzyła i orzekła, że się nie zna ale przecież Michał (jej mąż i tata Mikołaja) jest lekarzem. Michał przyszedł, obejrzał, zbadał i skwitował krótko: „Przepuklina pachwinowa, do operacji. Przyjedźcie do Krakowa, to ją zoperuję„.

SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU

Mieliśmy ogromne szczęściem, że z pośród wszystkich gości zaprzyjaźniliśmy się akurat z specjalistą chirurgiem i urologiem dziecięcym i Maja od razu została zbadana i zdiagnozowana. Przeżyliśmy szok. Atmosfera siadła. Jak to przepuklina? Tzn wiem co to jest. Sama miałam operowane przepukliny pachwinowe, obustronnie. Ale jako niemowlak! I jak to operacja??? Moja mała Majusia ma mieć operację? To się nie da inaczej?

Nie da. Przepuklina częściej zdarza się niemowlakom. Częściej spotyka chłopców niż dziewczynki. Częściej jest pępkowa niż pachwinowa. Częściej jest prawostronna niż lewostronna. Częściej, ale nie zawsze. I tak oto trafiła się przepuklina pachwinowa lewostronna naszej 3 i pół letniej Mai.

Gdy szok minął pojawił się stres. Operacja? W pełnej narkozie? Chyba nie muszę mówić, że do końca wczasów już nie myślałam o niczym innym. Po powrocie do pokoju hotelowego wygooglałam Michała. Przebywając w jego towarzystwie kilka dni wiedziałam, że jest bardzo inteligentnym człowiekiem, ale nie spodziewałam się aż takich zasług, wykształcenia i doświadczenia. Zrozumiałam, że nie ma bardziej odpowiedniej i zaufanej osoby i jeśli będę miała powierzyć zdrowie i życie mojego dziecka to tylko w jego ręce. Ale….

Aż do Krakowa??? Tak daleko? Postanowiliśmy po przylocie do Polski najpierw spróbować znaleźć kogoś w Wielkopolsce. Niestety okazało się, że nawet po prywatnych wizytach lekarze nie są w stanie znaleźć szybkiego terminu operacji i wspominali dopiero o przełomie września i października. Niestety tak to właśnie jest, a okres wakacyjno urlopowy to najgorszy czas na próbę załatwienia czegoś szybciej. A my chcieliśmy załatwić to jak najszybciej by nie żyć w domu z biegającą tykającą bombą. Poza tym przed nami ważna uroczystość rodzinna, na której chcemy być spokojni i w komplecie….

Przepuklina – niby nic takiego. Przy większej aktywności ruchowej następuje przedarcie/uchyłek w otrzewnej i część jelit przedostaje się pod powłokę brzuszną. Na razie nie boli. Na razie nie zagraża życiu. Na razie da się ją odprowadzić (czyli potocznie mówiąc wepchnąć  z powrotem). Czasami sama się wchłania/chowa np po nocy.. Ale Maja ma 3 i pół roku. Są wakacje. Nie jestem w stanie utrzymać jej bez ruchu na kanapie, więc przepuklina wychodzi. W każdej chwil może uwięznąć, a wtedy operować trzeba natychmiast bo może dojść do martwicy jelita. A w przypadku Mai, która najprawdopodobniej ma przepuklinę ześlizgową, może dojść też do martwicy lewego jajnika, który się tam zaplątał. Dlatego skorzystaliśmy z pomocnej dłoni wyciągniętej do nas przez Michała i Maja w tym tygodniu będzie operowana w Krakowie.

BADANIA

Powrót z Grecji do Polski od razu postawił nas na równe nogi. Rzeczywistość uderzyła w nas z porządną siłą. Rejestrowanie do lekarza, załatwianie skierowań, robienie wszystkich niezbędnych badań potrzebnych by można było zakwalifikować ją do operacji. Nie muszę chyba nikomu mówić jak wygląda pobieranie krwi czy badanie usg gdy pacjentką jest 3 i pół latka. Jednocześnie zero lodów, bajkolandów, basenów itp by do operacji była absolutnie zdrowa. Na dodatek okazało się, że czekaliśmy kilka dni na określenie grupy krwi Mai, po czym dostałam telefon z laboratorium, że Maja ma przeciwciała, wyniki nie są jednoznaczne i musimy w takim przypadku udać się do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa na powtórzenie i wnikliwe zanalizowanie wyników. Byłyśmy tam dziś. Majulce pękały żyły, a mi serce. Teraz modlimy się by wyniki tego badania za miliony monet były do czwartku gotowe i tym razem już jednoznaczne. Grupa krwi jest konieczna do operacji. Ścigamy się z czasem by wszystko załatwić.

LĘK

Chyba oczywistym (przynajmniej dla każdej mamy) jest to jak bardzo boję się tego co nas czeka. Wiem, że ryzyko że podczas operacji stanie się coś złego jest niewielkie, ale…. no właśnie. Majusia już teraz bardzo wszystko przeżywa, choć stara się być dzielna. Ona jest taka drobna, szczuplutka, malutka. Na myśl, że ktoś mi ją zabierze i uśpi… Że podłączą ją pod jakieś rurki, kable i aparatury – chce mi się płakać. Boję się jak zniesie pobyt w szpitalu, kolejne kłucia, narkozę i długą podróż do domu po operacji i czas rekonwalescencji.

Wiem też, że na pewno będzie ją to potem boleć. Miałam operowany wyrostek i pamiętam jak to jest. Przy każdym napięciu brzucha, przy kaszlu, śmiechu, siadaniu, kichaniu będzie czuć ból, ciągnięcie i dyskomfort. Poza tym czuję ogromne rozdarcie. Z jednej strony strach o Maję, z drugiej tęsknota za Anią. To będzie moje pierwsze rozstanie z nią i nie wiem jak to zniesiemy… Od jej narodzin, czyli ponad półtora roku jesteśmy zawsze razem… A teraz zostawiam ją na minimum 3 dni i noce. Ciężkie czas przed nami. Trzymajcie kciuki..

Na koniec tego mało optymistycznego wywodu trochę zdjęć z cudownego miejsca..

dsc_0048

dsc_0561

dsc_0591

dsc_0653

dsc_0222

dsc_0230

dsc_0118

dsc_0176

dsc_0177

dsc_0069

dsc_0072

dsc_0074

dsc_0070

dsc_0066

dsc_0092

dsc_0077

dsc_0422

dsc_0482

dsc_0435

dsc_0424

dsc_0290

dsc_0308

dsc_0110

dsc_0111

dsc_0916

dsc_0020

dsc_0108

dsc_0075

dsc_0199

dsc_0186

dsc_0187

20187205_1841649659194748_1458755586_o

 20170706_130436

20136665_1841649375861443_869789563_n

20158488_1841649362528111_1090407018_n

20182733_1841648549194859_282839863_n

20180230_1841649652528082_1096207623_o

20180166_1841648635861517_615540136_o

20205579_1841649022528145_536880036_o

20148880_1841649169194797_932679647_o

20138179_1841649299194784_1080590564_o

20187336_1841649245861456_1597532161_o

20196526_1841649212528126_1654629938_o

20196518_1841649305861450_526234490_o20196943_1841648312528216_317947574_n

20170709_101420

20170705_142912

20170707_115955

20170705_113321

20170705_153547

makeup_20170707104131_save

20182946_1841648422528205_2068390169_n

20148867_1841649455861435_169266657_o

20170708_185938

20170708_185502

20180064_1841648939194820_401095602_o

20187027_1841649065861474_816168266_o

img-20170708-wa0008-1

dsc_0675

dsc_0706

dsc_0733

20182055_1841648885861492_616440651_o

20180213_1841648222528225_1583479919_o

20170709_130618

20170709_133423

20216298_1841649005861480_778658694_o

20170708_185614

20180403_1841649592528088_1678523394_o

20205842_1841648249194889_1402436128_o

20170706_142113

20187294_1841649555861425_543399084_o

20187363_1841648279194886_186541312_o

20170709_133007

20180453_1841648942528153_1017877403_o

dsc_0620

dsc_0630

20170705_103504

20187169_1841648889194825_284617585_o

20170706_125422

20196328_1841648205861560_811473551_o

41 Comments

  1. Doskonale wiem co czujesz. Rozumiem Cie jak nikt. Lilka była operowana 2 razy. Mam nadzieję że wszystko pójdzie gładko bez komplikacji a Majusia szybko o tym zapomni. Lili swoich operacji nie pamięta dzięki Bogu 😊 trzymamy kciuki!

  2. Taka już natura mamy. Nie martw się na zapas. Będzie dobrze. Mnie zawsze pocieszała myśl, że są bardziej chore dzieci. Starsza córka ma 2 przewlekle choroby, kilka operacji i znieczuleń, kilkanaście pobytów w szpitalu, kilka schorzeń i podlega pod kilku specjalistów, do tego klasa integracyjna i nauczanie indywidualne.Najważniejsze,że jest diagnoza i rokowania są dobre. Bądź silna i dużo cierpliwości

    • Dokładnie tak samo starałam sie myśleć: że to TYLKO przepuklina. Już po wszystkim. Bedzie dobrze 🙂
      pozdrawiam ciepło

  3. Tak sobie czytam i mysle ze bardzo mi Was szkoda. Ciągle u Was cos sie dzieje. Nieplodnosc problemy w ciazy utrata Twojej pracy smierc dziadka potem Beti a teraz to. Chyba nie macie za dlugo spokoju od jakis nieszczęść. To niesprawiedliwie. Niektórzy maja tak spokojne i idealne zycie a u Was bez przerwy stres.

    • u nas tak już jest, zawsze jak jest dobrze to juz sie boje co sie stanie, co się zepsuje. Bo tak jak napisalas u nas na długo nigdy nie ma spokoju. mam nadzieje ze teraz na jakis czas mamy z głowy nieprzyjemne wydarzenia.

  4. Jej Aga ale czadowe mieliscie wakacje. Cudowne miejsce i piekne zdjecia. Na pewno macie wspaniałe wwspomniena. Zasluzyliscie na te wczasy. A odnosnie Mai strasznie mi przykro. U takich malych dzieci kazdy zabieg nawet wyrostek czy migdaly to zawsze stres. A co dopiero operacja. Trzymam kciuki. Ktos nad Wami czuwa. Będzie dobrze

  5. Agus moja Amelka miała w listopadzie operowana przepuklinę pachwinowa i wszystko było ok i nic ja nie bolało . Miała laparoskopowo wiec po 2 dniach byłyśmy w domku. Także najgorsza dla mnie to była narkoza. Ale jesteście w dobrych rękach to wszystko pójdzie dobrze. Trzymam kciuki 😃I powodzenia zycze😃 Zdjęcia piękne 😃 Pozdrowonka

    • Maju nasza Maja miała normalnie cięty brzuch. Przepuklina okazała się bardzo duża i jeszcze ten zaplątany jajnik. Ranę ma na 3-4 cm. Na szczęście z dnia na dzien jest lepiej. Dziekuje za komnetarz i pozdrawiam Cie ciepło

  6. Aga, bedzie dobrze, przesylam duzo sily na najblizszy czas! Najwazniejsze, ze macie siebie i sie wspieracie.
    PS. Bardzo ladne zdjecia z wakacji!:)

  7. Kubuś miał operację oczka jak miał 9 miesiecy. Pamiwtam to do dzis. Na szczęście mogliśmy z nim być na sali operacyjnej podczas usypiania by Kubuś czuł się bezpiecznie. Dopiero potem nas wyproszono. Ech… nie był to miły czas i na pewno nie chciałabym tego jeszcze raz przeżywać. Dlatego mocno trzymam kciuki za Maję i za Ciebie Aga. Bądźcie dzielne dziewczyny 😊😗🏥

    • Marysiu na szczescie ja tez mogłam być z Maja do konca na sali operacyjnej i zaraz po operacji dostałam ją w ramiona. Nie było tragicznie ale nie chcialabym przechodzic przez to jeszcze raz

  8. Wszystko wskazuje na to,ze znaleźliście się w odpowiednim czasie i miejscu,mimo wszystko,to bardzo duże szczęście,że Maja została szybko zdiagnozowana przez specjalistę i trafi do zaufanej osoby na operacje 👍
    Hotel wygląda super,jaka jest jego nazwa?
    Pozdrawiamy i trzymamy kciuki 🙂

    • Asiu hotel to Porto Angeli, miejscowosc Stegna.
      Tez mysle ze mielismy szczescie w nieszczesciu ze trafilismy na wspaniałego lekarza i szybko dostalismy pomoc
      Pozdrawiam

  9. Hej 😉 najbliższy kuzyn Helenki przeszedł taka operacje w maju. Tez miał pachwinowa. Naprawdę zniósł to idealnie. tego samego dnia był już w domu – tak to działa w ostrowskim szpitalu. Szwagierka mówiła ze ona się martwiła a on zniósł naprawdę świetnie. Dali mu leki po których spał i nic go nie bolało. Następnego dnia miał tyle sił ze śmigał po całym domu! Bądź dobrej myśli! ;*

    • Maja tez kilka godz po operacji była juz wypisana ze szpitala, ale nie śmigała następnego dnia. Kilka dni minęło zanim poczuła się pewnie i zaczeła się zapominać i biegać 🙂

  10. Jak oglądam Wasze piękne zdjęcia ,to zaczynam żałować, że myśmy się nie zdecydowali, może za rok się uda:) Wspaniałe wspomnienia i wspólny czas są bezcenne!
    Trzymam kciuki za Maje, staraj się nie poddawać złym myślom! Dobrze, że macie „swojego” lekarza. Będzie dobrze!

    • Aga koniecznie za rok wybierzcie sie na wakacje – gdziekolwiek. Taki reset jest potrzebny. A czas poswiecony w 100% dzieciom (a nie na pranie gotowanie itd) był bezcenny 🙂

  11. Jaka figura, jakie super bikini, jakie widoki, jakie pyszne jedzenie! Wielkie zazdro. 😍 Ogladam te zdjecia juz chyba z 10ty raz i nadal mi malo. Agus zasluzyliscie na te wakacje. Szkoda tylko ze spotkalo Was znow cos przykrego. Ale po operacji Mai znow bedzie dobrze! Pozdrawiam cieplo i dzieki za przekonanie mnie ze wspomnienia i czas z rodzina sa wazniejsze niz nowe plytki w wc 👍 za rok smigamy na wakacje

  12. Kochana, mój poprzedni Podopieczny miał 1,5r i też miał przepuklinę pachwinową. Również był operowany. Ciężko było go utrzymać w bezruchu, bo już chodził i był szał na odkrywanie świata. Ranka była niewielka, po roku nie było jej widać w ogóle. Już na 2 dz po zabiegu był jak nowo narodzony. Utrzymanie Go w miejscu było koszmarem. Ale nie bolało go, nie płakał, nie potrzebował leków. Myślę, że Majunia też to świetnie zniesie. Rozumiem, że się boisz, bo sama oglądałam maluchy w szpitalu, sama byłam operowana już w wieku 10 m-cy, a potem w wieku 11 lat.. Byłam przy pobieraniu krwi. Przejdziecie przez to. Świetnie, że trafiliście na lekarza który Maję zoperuje. I jeszcze Maja go zna. Nie będzie to takim szokiem, że nowe środowisko ludzie. Myślę, że Tobie też pozwolą tam być z Nią. A my będziemy z Tobą/z Wami myślami i kciukami zaciśniętymi.

    • Aniu dzięki wielkie za komnetarz. Strasznie sie ciesze ze mamy juz tą operację za sobą. POzdrawiam

  13. Agus, wspolczuje, naprawde. Po 6 latach, w koncu wybraliscie sie na rodzinne wczasy i wlasnie na nich musialo wyskoczyc takie cos! Pech! 🙁 Moge sobie wyobrazic, ze do konca pobytu humory mieliscie juz nieciekawe, a kazda rozmowa schodzila na nieuchronna operacje Mai. A taki urlop, to juz nie wypoczynek… 🙁

    Zdjecia macie mimo wszystko przepiekne! Mam nadzieje, ze za kilka miesiecy, kiedy operacja Mai bedzie za Wami, Grecja bedzie sie Wam kojarzyc wylacznie z wakacjami oraz sloncem!

    Trzymam kciuki za operacje!

    • Agatka, pech to nasze drugie nazwisko. Juz sie przyzwyczajamy ze gdy tylko sie wszystko uspokoi i wyciszy zawsze wydarzy sie jakieś BUM. Wczasy mimo stresu były boskie i nie żałuję, że pojechaliśmy. dziekuje za ciepłe slowa i pozdrawiam serdecznie

  14. Nie odważyłabym się wrzucać zdjęć w bikini, z wylewającym się biustem do sieci. Co innego jak mnie widzą obcy ludzie na plaży 2000km od domu, a co innego jak widzą mnie moi znajomi choćby z pracy.

    • Boli cie to ty durna babo?nie komentuj jak nie masz nic madrego do powiedzenia! No dosyc mam hejterow!

      • Ola ten komentarz to pewnie jakas gruba krowa zostawila, ktora zwyczajnie zazdrosci i tyle, bo innego sensownego wytlumaczenia nie mam. Jak mozna po takim wpisie i tylu informacjach, rodzinnych wesolych i rodzinnych fotografiach doczepic sie 1 zdjecia w stroju kapielowym 😂 ta baba chyba nie ma fb i ig. Czepiajac sie Agi na plazy po prostu robi z siebie pośmiewisko. Internet peka od wyuzdanych, seksownych, sztucznych mamusiek wypinajacych sie i prężacych przed lustrem, na lozku i maskach samochodow w oczywistych pozycjach i w wiadomym celu. Od tego az sie opedzic nie można. Tyle tego wszedzie a Ciebie Magdo razi zdjecie w stroju na plazy?
        SZOK Aga po prostu skandal 😉 jak moglas 😉

    • A gdy na wczasach jest sie ze znajomymi z pracy? Jestem nauczycielka jak Aga, a moje miasto jest male. Na miejskim basenie czy miejscowej plazy nad jeziorem nie ma opcji bym nie natknela sie na sasiadow z bloku, znajomych z pracy czy rodzicow dzieci z przedszkola i szkoly. Nawet księdzami zakonnice na basenie spotkac mozna. To wg Ciebie mamy chodzic w golfie? Albo nie korzystać wcale? Zdjecia Agi sa normalne. Ladne. W żaden sposob nie prowokują i nie sa dwuznaczne. Jak slysze takie teksty jak Twoj to smiac mi sie chce. Serio. Co Cie to obchodzi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *