chłonę

Od zawsze wiedziałam, że blog będzie blogiem, a nie pracą. Pisze go z naturalnej potrzeby, a nie dla jakiś profitów. To daje poczucie spokoju, że nie muszę nic na siłę. Nie muszę sprawdzać statystyk, liczyć odsłon, zabiegać o wejścia, prosić o lajki i udostępnienia. Jeśli zdarzyły się jakieś formy współpracy to dlatego, że tak wyszło, a nie dlatego, że to był mój cel. Jestem wolna od nacisków i presji. Z nikim się nie ścigam. Niczego nie oczekuję. Zawsze pisałam bo to lubię. Piszę gdy chcę.

Właśnie dlatego mnie nie ma.

Ostatnio bardzo mi nie po drodze do siedzenia z komputerem na kolanach i zarywaniu nocy na pisaniu. Moje dni wypełnione są po brzegi i od godziny 6 do 23 pędzę jak szalona na pełnych obrotach. Nawet gdy gdzieś po drodze jest czas to nie potrafię poświęcić go na bloga.

Ale wiem, że Wy tu jesteście. I choć większość z Was nie pisze komentarzy, albo robi to rzadko – to wiem, że jesteście. I czekacie. I tak jakoś czuję wewnętrznie, że powinnam choć słów kilka naskrobać od czasu do czasu, dla Was. Bo razem ze mną tworzyłyście to miejsce.

I już tyle razy w ciągu ostatnich miesięcy pomyślałam, że chciałabym się z Wami czymś podzielić, to nie dawałam rady. Dzień umknął mi jak zając. Wena też. I tyle.

A chciałabym Wam napisać o wielu sprawach…

O tym jak czasami mam dość. I siebie nie cierpię. Jak mi źle ze sobą gdy tracę cierpliwość i krzyczę na dziewczynki. Jak się wkurzam, wybucham i ze skóry wychodzę bo nie może być jednego spokojnego dnia tylko ciągle jakieś problemy, pretensje, zachcianki, fochy, wrzaski i płacze. I gromię te moje córki spojrzeniem ktore zabić może, i wrzeszczę i kary daję.. Bo coraz częściej nie daję rady.

I o tym jak kocham je nad życie i tęsknie za nimi gdy jestem w pracy i jak mi spieszno do domu… bo chcę szybko do nich.. A potem po 30 minutach mam ochotę wyjść i trzasnąć drzwiami, albo palnąć sobie w łep bo.. ona mi zabrała, to jest moje, ale ja chce żółty sok, a nie chce tej bajki, a kiedy pojedziemy tam, chcę czekoladę, a ona mnie ugryzła. itd

Rozumiecie prawda?

Ale milion jest chwil gdy nacieszyć się nie mogę tym co mam. Więź miedzy dziewczynkami z dnia na dzień staje się coraz silniejsza. Ich miłość nie raz ratuje mnie przed kapitulacją i złożeniem broni. One paradoksalnie tak samo jak wysysają ze mnie siły, tak samo szybko je ładują. Wystarczą słowa: Nie zabierzesz mi jej do salonu? Mogę się jeszcze chwilkę z Andzią polelać w łóżku? Albo: Chyba zaraz oszaleje z radości że mam taką siostrzyczkę.

Ileż to już było momentów gdy gardło ściskało mi wzruszenie tak głębokie, że słowa nie szło wydusić. I tylko człowiek żałuje, że nie wszystko jest w stanie uchwycić i nagrać. Nie raz już byliśmy świadkami ogromnej miłości jaka jest między naszymi małymi córeczkami i już wiem, że nigdy nie doznam bardziej intensywnego uczucia od radości i dumy jaka zalewa mi serce gdy patrzę na nie, takie roześmiane, zatracone w swoim niewinnym beztroskim świecie. Gdy ich własna obecność to wszystko czego wzajemnie od siebie potrzebują.

Chciałam Wam jeszcze wiele napisać. Tak z prozy życia kury domowej, np o tym jak mi I Robot Roomba codzienność ratuje. I nie, nie jest to wpis sponsorowany. Nikt mi go nie dał za darmo i nie zapłacił za recenzję. Mąż się zlitował i gdy w lutym wróciłam do pracy spełnił moje odwieczne marzenie o tym odkurzaczu i na walentynki dostałam. Żałuję, że tak późno. Dziewczyny jeśli któraś z Was rozważa, jeśli się wahacie, (tak jak ja się wahałam od lat) czy warto – to naprawdę warto. Macie moje słowo.

I o lekarzu Wam chciałam napisać. O tym jak już dość mieliśmy bezustannych chorób dziewczynek i wiecznie tych samych niedziałających wcale syropów i niekończących się wizyt u lekarzy i od maja próbujemy czegoś nowego. Wiele osób z naszego otoczenia polecało mi dobrego homeopatę, a że i moja mama nas całe dzieciństwo nie antybiotykami a homeopatią leczyła, postanowiłam spróbować. Zobaczymy..

I jeszcze o wakacjach się pożalić chciałam. Pożalić to może mało odpowiednie słowo. Bo czy brak decyzyjności o urlopie (gdzie jechać i czy w ogóle jechać)  można nazwać problemem? Chyba nie. Ale u nas jednak trochę to problematyczny temat. Bo wreszcie po 6 latach bez wyjazdu na prawdziwe rodzinne wczasy, w tym roku możemy.. To teraz nie wiemy czy jednak wakacje, bo znów kusi by w dom zainwestować (choć mam wrażenie że robimy to od lat i robić będziemy bez końca) i tym razem gotówkę na zadaszenie tarasu poświęcić. Czy może wreszcie wziąć coś od życia dla siebie i użyć trochę morza, słońca i plaży i polecieć na upragnione rodzinne wakacje.. Ale czy wakacje z wiszącą na mnie przez dzień cały i nie śpiącą po nocach beczącą Andzią będą wakacjami? Eh trochę tych dylematów jest. Bo każda decyzja ma zalety i wady, więc wciąż się wahamy a urlop już od 1 lipca.

I o zmianach wspomnieć by trzeba było. Będzie się u nas działo od września. Więcej mnie czeka pracy i obowiązków. Andzia pomaszeruje do żłobka. Znów lęk czuję i obaw pełno.. Idzie nowe, a to zawsze przeraża.

Chciałam Wam napisać jak mi czas szybko ucieka. Dopiero była majówka. Już jest koniec czerwca. Żyliśmy ostatnio od weekendu do weekendu. Od wolnego do wolnego. Od komunii, do festynu. W między czasie chwasty w kwiatkach przed domem i w tujach wokół całej działki i w warzywach i trawa do koszenia co 3 dni i pranie i obiad i sprzątanie i zakupy… Czyli proza życia. A dni takie długie i ciepłe, więc do domu z ogrodu wracamy ok 20, potem dopiero kolacja, bajka, kąpanie, czytanie i gotowanie na dzień następny i wieczór się w noc zamienia. I nagle kolejne dwa miesiące strzeliły sama nie wiem kiedy..

I dlatego tak bardzo mnie tu nie ma, bo tak mocno staram się być gdzie indziej. W życiu. Być i żyć. Wyciskam te dni pędzące. Ze strachu, że je tracę. Chłonę ile mogę..

Otwieram w aucie okna, radio na maxa. Wiatr targa mi włosy a ja śpiewam piosenki na całe gardło i wracam do nich. Do ząbkowania, zachcianek, obowiązków, problemów i wyzwań.  Ale tego przecież chciałam. O tym marzyłam. 🙂

W domu gilgam te małe brudne syrki i wącham spocone główki. Odpowiadam na pytania co to jest ubytek, morał i mrówkojad. Oglądamy bajki. Podsłuchuję zmyślone piosenki śpiewane pod nosem w piaskownicy lub wannie. Spotykamy się z przyjaciółmi. Korzystamy z pogody. Zaczęliśmy jeździć na wspólne wycieczki rowerowe. Piknikujemy na tarasie. Obserwujemy niebo. Celebrujemy truskawkowy czas. Chłonę wieczorne zachody słońca i zapach podlanego przez męża ogrodu. Gdy tylko się uda czytam, albo robimy sobie seanse filmowe. A rano wstaję przed nimi by mieć chwilę na porządne śniadanie i kilka stron książki. Codziennie staram się by dzień minął szczęśliwie. Cieszę się każdą chwilą.

Jest dobrze. Gdy człowiek umie cieszyć się życiem, życie jest piękne.

makeonewish-11

 makeonewish-1

makeonewish-2

makeonewish-3

makeonewish-4

makeonewish-5

makeonewish-6

makeonewish-7

makeonewish-8

makeonewish-35

makeonewish-10

makeonewish-12

makeonewish-13

makeonewish-9

makeonewish-14

makeonewish-15

makeonewish-16

makeonewish-17

makeonewish-18

makeonewish-19

makeonewish-20

makeonewish-21

makeonewish-22

  makeonewish-24

makeonewish-25

makeonewish-23

makeonewish-26

makeonewish-27

makeonewish-28

makeonewish-29

makeonewish-30

makeonewish-31

makeonewish-32

makeonewish-33

makeonewish-34

A Wy? Jesteście tu jeszcze? Napiszcie co u Was? Jak Wam mijają ostatnie tygodnie? Jakie macie plany na wakacje? A może macie jakieś doświadczenie z homeopatią, żłobkiem, roombą, lataniem z małymi dziećmi? Jakie są Wasze sposoby jak czerpać z życia to co dobre i na szukanie w zwykłej codzienności kończących się już zasobów cierpliwości?

Pozdrawiam Was najcieplej jak się da :*

47 Comments

  1. My cieszymy się, że jeszcze Tata po wypadku na l4 jest z nami w domu. Jesteśmy razem i to się liczy. Mi mąż kupił w lutym odkurzacz Philips, który myje i odkurza jednocześnie. To faktycznie duża ulga i pomoc. Jeśli można to czemu nie skorzystać z dobrodziejstw XXI wieku 😉 Tak jak u Was każdy dzień jest trudny, ale i jednocześnie cudowny. Uwielbiam byc żoną swego męża i mama wspaniałego 29 miesięcznego chłopca. Pozdrawiamy serdecznie

    • Daria dużo zdrowia dla męża. Oby już tylko dobre dni przed Wami były. Buziaki dla synka :*

      PS napisz cos wiecej o odkurzaczu. szczegolnie o funkcji mycia.

      • Dziękuję 🙂 Odkurzacz jest stojący, bez kabla ładowane na baterie- akumulator. Ma taką koncoeke6, która się szybko doczepia. Ona składa się na zbiornik z wodą i miejsce na hm „ścierke- taki materiał przyczepiany na rzep”. Załączamy tą końcówkę i efekt jest taki, że za jednym pociągnięcie m urządzenie odkurza podłogę i ja myje. Ja mam wersję, z malutkim ręcznym odkurzaczem w środku. Czyli mogę bo wyciągnąć i np odkurzyć kanapę. U mnie cała bateria wystarcza na mieszkanie 80m2. Szczerze wszystkim polecam, choć to nie jest tanie. Jednak ułatwia życie 🙂

  2. Czy pierwszy placek jest własnej roboty czy kupny ? Szukam przepisu na nowy placek na roczek córki a ten wygląda pysznie😀i nas dylemat wakacyjny poszerza się i chorobę lokomocyjna 😀kto powiedział że będzie łatwo eh…..

    • Monia kupny. Mój ukochany. Chrupięce toffi z biedronki. uwielbiam! CHoroby lokomocyjnej wspolczuje.. u nas problemem w kwestii wyjazdu jest Andzia jako całokształt. jej wiek, charakter, beczenie na kazdym kroku, nieprzespane noce, pobudki na mleko itd itd

  3. My byliśmy na swoich pierwszych podwójnych wakacjach pierwsza córcia 26 a druga 9 miesięcy. Lubimy aktywny wypoczynek więc wybraliśmy góry i mimo że strasznie nam się nie chciało ze względu na strach co zafundują nam dziewczynki pojechaliśmy i było super. Może warto wybrać coś blisko w sensie w kraju że zawsze w razie Anulki ciężkich dni wrócicie na łono rodzinne. Pozdrawiamy z poznania i zazdrościmy tych zapachów trawy skoszonej i ziemi rozgrzanej pachnącej deszczem 😊

    • Mamo Tosi i Oli dziekuje za komentarz 🙂 zawsze fajnie usłyszeć jak to życie z dwojką maluchów wygląda u kogoś. Mam nadzieje ze i nasze wakacje beda tak udane jak Wasze.
      A ja zazdroszcze Tobie tego ze masz termy i ikee pod nosem :*

  4. Aga – fajny wpis. Paradoksalnie – mam wrażenie, że odkąd masz więcej (za dużo?) zajęć – odżyłaś 🙂
    PS. kocham moje dziecko nad życie, tym bardziej, że mieliśmy przygody po naszej wspólnej drodze, ale przyznam Ci się, że w pracy czasem odpoczywam, relaksuję się..;)

    • Haniu, i odżyłam i nie. Lubię pisac bloga i troche mi tego barkuje, ale nic na siłę robić nie będę i czasami po prostu wole czytać zamiast pisać 🙂 ksiazki mnie releksują. U mnie w pracy nie ma opcji na wyciszenie lub odpoczynek od dzieci 🙂

  5. Och jak ja rozumiem dylemat wakacji, tez sie zastanawiam co to za wyjazd gdy mlodsza (rok) wisi na mnie gdy tylko mnie widzi, wrzeszczy jakby ze skory obdzierali gdy jej cos nie wychodzi. O starsza juz sie nie martwie, ma 4lata i choc jest nierozumnym dzieckiem (bo powtzrzasz do znudzenia nie rusz, poloz, nie ciagnij Kamili bo ja uderzysz, za chwile bach i ryk) jedziemy na urlop. Chocby odpoczac od wlasnego domu, od sprzatania tony zabawek, z tym ze jedziemy nad nasze morze, nie wiem jak z poxgoda no ale coz… Zobaczymy jak to bedzie, w razie W sie spakujemy i wrocimy do domu😁 a o tych uciekajacyxh dniach nie wspomne☺ pozdrawiam ja i moje córy Julka i Kamila

    • Martynka widze ze macie podobny zestaw co my i mnie rozumiesz 🙂 ja się o Maję nie martwię, zazwyczaj nie sprawia nam problemów i juz naprawde duzo mozna jej wytłumaczyć. Ale Anka… kosmos. podroz z nią to pewnie będzie jazda. buziaki dla Waszych dziewczynek

  6. Jej..trafiłaś znowu w punkt! Mam podobne odczucia i emocje. Z jednej strony dzieciaki dają mi w kość, z drugiej to sens mojego życia. Staram się jak mogę wykrzesać resztki cierpliwości dla mojego starszego urwisa, ale to naprawdę ciężki egzemplarz 😉
    Z wakacji właśnie wróciliśmy. Szczerze, to urlopem tego nazwać nie mogę. W pewnym momencie mieliśmy już wszystkiego dość i marzyliśmy o powrocie do domu, na „swoje podwórko”, gdzie znamy każdy kąt. Tam ciągle musiałam mieć starszaka na oku, żeby gdzieś nie wpadł, czegoś nie zbroił. Co więcej zapewnienie atrakcji dla prawie 3 latka też mijało się z celem, bo jego żywioł to plac zabaw i bieganie, bieganie.. Nie odpoczęłam. No chyba, że od gotowania i sprzątania. Ale za to po powrocie chyba z 8 pralek puściłam 😁 czeka nas jeszcze kilka dni urlopu w Bukowinie, szczerze się zastanawiamy czy jest sens jechać 😝 To taka moja pesymistyczna wersja wakacji z dziećmi 😝

    • Kochana no własnie o to zmeczenie chodzi. bo Andzia gdy tylko przekrocze prog domu wisi na mnie bez przerwy. i wiem gdziekolwiek pojedziemy to pewnie lezeć sobie nie bede, ale tak jak piszesz, chociaz człowiek od tej codziennosci, gotowania i sprzatania odpocznie 🙂 zobaczymy

  7. Kiedy czytam Twoje wpisy, to jakbym czytała o części swojego życia. Mam jedną córkę w wieku Mai i podobne problemy dnia codziennego. Zastanawiasz się czy jechać na urlop. Ja bym jechała, bo to są wspomnienia, które zostają na zawsze. Odpocząć też trzeba i nabrać sił na kolejne szare dni. Pozdrawiam

    • DZIĘKI Aguś. Właśnie takiego trochę egistycznego spojrzenia na sprawe potrzebujemy… bo ciagle myslimy o tym co by w domu jeszcze zrobić i tym sposobem ostatni raz bylismy na wczasach w 2011,
      pozdrowienia dla rowiesniczki Mai

  8. Hej Aguś tyle wszystkiego na raz tyle wiadomości i skrót co u was ☺ u nas też oliwia do przeczkola od września a Ola właśnie olą bo chyba nie pisałam ma już 5 miesięcy ☺ kolki się skończyły ząbki się zaczęły budzi się co godzina i nie przesadzam co godzina co ty dajesz na zęby? Jestem wykończona, ale i szczęścia też często wybucham i się złoszcze olą marudzi oliwia cały czas ją budzi i coś chce a do tego zrobiła się mniej samodzielna muszę ją karmić bo skoro ole karmie to dla czego jej nie. Więc u nas karmienie przewijanie i obowiązki domowe przez cały dzień. Ale w tym całym chaosie czuje ze mam co chciałam mieć i o co tak walczyłem.. pozdrawiam 😚😚😚

    • Asik ale ten czas leci… 5 miesiecy!! wow ale zleciało. ja pamietam ze u nas takim przełomem kiedy zaczeło sie robic lepiej było ok pół roczku gdy Ania zaczeła samodzielnie siedziec i bawic sie na kocyku z Maja zabawkami 🙂 Tak Asik, walczyłysmy o te codzienne macierzynskie zmagania i jest super prawda? buziaki dla Was dziewczyny

  9. Agnieszko, jeżeli takie powody odciągają Cię od pisania, to nic więcej tylko gratulować 🙂 tak, życie jest piękne, tak trzeba z niego czerpać garściami, no i na tym ono polega, że są gorsze i lepsze chwile, i dzięki tym gorszym (oby było ich jak najmniej) jeszcze bardziej docenia się te lepsze 🙂 doskonale rozumiem Twoje odczucia, te skrajności 🙂 doświadczam ich na co dzień 🙂 zadaszenie tarasu nie zając nie ucieknie 😉 życzę Ci z całego serca, żebyś zawsze miała takie nastawienie do życia a i ja wracam teraz do delektowania się małymi, słodkimi chwilami 🙂

    • Hej Karolinka, dziękuję za tak miły komentarz 🙂 fajnie że są ludzie którzy myślą i czują podobnie prawda? pozdrawiam ciepło :*

    • My mamy I robot roomba 600 nie jest to jakis najlepszy model, raczej jeden z tych podstawowych. spisuje sie super, a zajezdzam go na maxa 🙂

  10. Zawsze myślałam, że tylko moje dzieci takie wymagające i w ogóle wszystko chcące na teraz, na już!
    Życie pędzi do przodu nieubłaganie, teraz chcemy chwili spokoju, a za kilka lat będziemy się domagać, by te małe Łobuzy wróciły i spędziły z nami trochę czasu. Ja w wielu rzeczach zaczęłam odpuszczać by móc z nimi się powygłupiać czy pograć w piłkę. Taras też się nie pogniewa, jak zadaszysz go w pózniejszym terminie 😉
    Pakuj walizki i nie przejmuj się lotem. A takie spontaniczne wakacje często okazują się najlepszymi 🙂

    • Dokladnie bedziemy tesknic za tym jak nas teraz dzieci potrzebują, za noszeniem ich na rekach i za tym „pobaw sie mamo” słyszanym setki razy dziennie. 🙂
      A wakacje kusza oj kuszą… pozdrawiam serdecznie

  11. Podpisuje się pod twoim postem i ciszę się, że nie jestem z tym wszystkim też sama, że ktoś ma też ten kierat i nie spojrzy na mnie krzywo, kiedy nerwy puszczą i podniosę głos. Piękne córki rosną Wam.

    • Natalka pewnie ze nie jestes sama. kazda matka to tez tylko człowiek. Mamy prawo miec gorsze dni i nie zawsze tryskać energia cierpliwoscia i radoscia. dziekuje za komenatrz i komplement dla Mai i Ani, pozdrawiam :*

  12. U nas też dni pędzą w zawrotnym tempie. I tak jak piszesz- w pracy tęsknię za moimi łobuzami i chcę jak najszybciej wrócić do domu,a jak wracam to często po chwili wystrzeliłabym ich z chęcią na księżyc 😉 Są dni, że wszystko idzie fajnie, gładko, gdzie wszystko ogarnięte, obiad ugotowany, ciast nawet upieczone albo okna nadprogramowo umyte i jeszcze czas na spokojna kawę zostanie. Ale są i takie, że nie mogę się wyrobić z niczym – na obiad jakaś mrożonka albo kupny słoik, pranie i porozrzucane rzeczy pojawiają się jakby zaczarowane nie wiadomo skąd, mimo że przed sekundą kosz był pusty a dom odgruzowany z zabawek i innych klamotów. Mam w tedy ochotę usiąść i wyć. W pracy atmosfera taka, ze aż się mi nie chce do niej chodzić. Aby troszkę polepszyć swoja sytuację zawodową poważnie sie zastanawiam nad rozpoczęciem studiów podyplomowych. Tylko jak w tedy to wszystko ogarnę? Żeby chłopaki byli chociaż 2 lata starsi bym się nie wahała ale nie są więc jeszcze się z tym gryzę i wakacje spędzę na rozważaniu tego tematu. A właśnie – u nas żadnych wyjazdów wakacyjnych nie będzie . Z racji tego, że posiadamy gospodarstwo maż zostawić inwentarza nie może bez jedzenia i picia na kilka/kilkanaście dni, a ja sama z tymi moimi diabełkami nigdzie się nie wybieram bo wiem, że zamiast wczasów i odpoczynku miałabym nadprogramową nerwówkę, szarpaninę itp. Więc dziękuje nie skorzystam. W wakacje planuję odpieluchować i odsmoczkować Olusia ciekawe jak pójdzie. Aha Aga mogłabyś w wolnej chwili opisać jak homeopatycznie leczycie dziewczynki? U nas chłopaki też co chwila zagilani biegają, może nie tyle co zimą ale jednak. Wszystkiego bym spróbowała, żeby się te ich choroby w końcu skończyły. Pozdrawiam i życzę SPOKOJNYCH wakacji – obojętnie czy w domu czy na wyjeździe ale spokojnych 😉

    • Evita kochana znam to rowniez. Juz mysle ze sie uporalam i wszystko wyprane i wyprasowane a tu nagle znow kosz z brudami peka w szwach. dziewczyny chwilami pieknie sie bawia by za chwile bić się i wrzeszczec.
      o homeopatii nie napisze za wiele bo dopiero bylismy na 2 wizytach. leki przepisuje lekarz na podstawie wywiadu o dziecku. zobaczymy jak bedzie. powodzenia z odsmoczkowaniem i odpieluchowaniem 🙂

  13. Hej!chociaż mam jedno dziecko to uwierz mi,że moje uczucia mieszają się równie często jak twoje.Cały czas chcę i chłonę chwile z moją córeczką a z drugiej strony chciałabym od niej odpocząć.Pobyć tylko we dwoje z narzeczonym.Nacieszyć się nim i tak najzwyczajniej w świecie zająć swoje myśli czymś innym.Ale zaraz kiedy nachodzą mnie te gorsze chwile i ona mnie przytula,woła ,,mamusiu oć,, pukam się w głowę i mówię sobie ,,kobieto ogarnij się,ty po kilku godzinach bez niej tęskisz,nie wiesz co ze sobą zrobić,przeglądasz zdjęcia,przewijasz w myśli kadry od czasu jej narodzin do dnia dzisiejszego a gdzie dalej… ,, taki urok macierzyństwa;D tak naprawdę ciężko byłoby mi wyjechać gdzieś bez niej nawet na weekend tylko z narzeczonym, bo moje myśli i tak byłyby przy niej choć wiedziałabym,że jest bezpieczna.Nie umiem się zresetować.Póki co to zajęłam się wieczorami scrapbookingiem i tworze;) to mnie relaksuje.Czasem też udaje mi się poczytać lub obejrzeć jakiś film.Dni też przelatują mi nawet nie wiem gdzie…i czekam od weekendu do weekendu żebyśmy mogli pobyć we troje,gdzies wjechać, coś razem porobić.Lubię ten czas… Bardzo marze o swoim miejscu na ziemi.O swoim kącie gdzie będę mogła stworzyć pokoik dla swojej córeczki,o swojej kuchni ale narazie cieszę sie z tego co mam i wyciskam jak najwięcej bo wiem,że swoją historię i wspomnienia tworzymy sami i musimy się postarać by były jak najbardziej wartościowe i piękne.Nic dwa razy się nie zdarza,nie ma dwóch tych samych nocy, jak to mówią… Dlatego biorę z etapu na którym teraz jesteśmy jak najwięcej…Bo Ona kiedyś dorośnie,a wspomnienia zostaną.My zaś znów odzyskamy czas na to na co nam go teraz brakuje i będziemy się strofować,a bo nieraz trzeba było olać te brudne podłogi,okna czy co tam jeszcze a poprostu żyć i być – dla siebie,dla niej.
    Ps. Odnośnie wakacji.
    Najgorzej jest do odprawy.Wtedy zdajesz bagaże i się niczym nie martwisz.Później odbiór bagaży, bo to jest największe zamieszanie i udanie się do autokaru.Potem to już z górki;)Z doświadczenia wiem,że najlepiej jechać z dziadkami,bo są dużą podporą kiedy trzeba zajmować sie dziećmi a tu jeszcze ciągnąć bagaże.Najczęściej widuje się właśnie rodziny z dziećmi i dziadkami.Dziadkowie odpoczywają ,przy okazji cieszą się wnukami,ty masz troszkę czasu dla siebie,jednocześnie mając ich wszystkich razem;) druga sprawa to zależy jak dziecko będzie znosić zmianę klimatu,strefy czasowej i czy nie załapie czegoś.U nas wszystko było ok.córka jest nauczona do wyjazdów więc dla niej calodzienna wycieczka autokarem wokół wyspy nie była uciążliwa(córka ma niecałr 2 lata) ale niektóre dzieci płakały,marudziły i nie mogły się odnaleźć w nowej sytuacji,więc nie było mowy o wycieczkach.U nas było gorzej po powrocie bo kilka dni nie mogliśmy dać rady z małą,ciężko jej było się zaklimatyzować.
    Moim zdaniem i tak warto się wybrać na takie wakacje jakiekolwiek by nie były,bo to jest odskocznia od codzienności,od obowiązków,czasem nie jest łatwo ale te kilka dni przyniosą naprawdę wiele radości a uchwycone chwile na zawsze pozostaną w pamięci i na zdjęciach.

    • hej Sylwia dziękuję za obszerny i szczegołowy komentarz. :* napisalas wiele madrych słów 🙂 zgadzam sie z wszytskim. od nas zalezy jak żyjemy. czy narzekamy na to czego na brak czy jestesmy wdzieczni za to co juz jest. a odnosnie wakacji – lecimy sami, bez dziadków. boje sie bardzo ale musimy dac rade.

  14. Witaj, od 2 lat jestem szczesliwa posiadaczka roomby, polecam ja kazdemu kto nie lubi odkurzac tak jak ja, nazywam ja moja Przyjaciolka 😉 bardzo ja doceniam, kiedy zamiast tracic czas na sprzatanie, moge spedzac czas w ogrodzie z synkiem i coreczka, a gdy wracamy jest czysciutko i wszyscy zadowoleni 😉

    • Aguś no właśnie, jak ktoś ma świra na punkcie czystości to rommba sprawdza sie super. z dwojką dzieci odkurzacz non stop stał w pogotowiu podłączony do kontaktu w salonie. teraz roomba mieszka w łazience i gdy jej potrzebuje wyjezdza i już. plusem jest to że ja robie cos innego a Kaska sprzata (przepraszam wszytskie Kasie, ale nasza roomba zostala tak ochrzczona przez Maje i tak juz zostało) Ja gotuje w kuchni – kaska odkurza łązienkę. bawimy sie w salonie – kaska odkurza sypialnię, jedziemy na zakupy lub wychodzimy rano do pracy a ona zbiera włosy, okruchy, pruszka i kurz z całego domu. nie oddałambym już tego odkurzacza za nic. załuje ze nie kupilismy go wtedy gdy go zachciałam – gdy majusia raczkowala a ja przewrazliwiona ze ma kurz na raczkach lub zje jakies prucho biegałam bez przerwy z odkurzaczem.

  15. Wraz z mezem i dwojka dzieci mieszkamy w domku na obrzezach Krakowa, tak jak Ty z mezem musielismy wziasc kredyt zeby kupic dzialke i postawic dom, kiedy czytalam Twoj wpis, i natrafilam na dylemat jechac na wakacje czy zrobic cos kolo domu za te pieniadze to sie pod nosem usmiechnelam, jak ja to dobrze znam 😉 oprocz roomby moge Ci takze polecic z calego serca moskitiery w oknach, ale takie profesjonalne, robione na wymiar, ktore mozna w kazdej chwili sciagnac i zalozyc. Tez mamy nie skonczony dom i ogrod, i zawsze gdy chce cos kupic extra mam dylemat, ze szkoda, ze na elewacje zbieramy itp, ale z pieniadzy wydanych na roombe i moskitiery nie zaluje nawet zlotowki 😉 pozdrawiam serdecznie!

    • Agnieszko te dylematy: inwestycje w dom czy przyjemnosci towarzysza nam juz 4 rok i chyba beda juz do konca zycia. bo w domu zawsze jest cos do zrobienia… skonczymy wszystko to pewnie zaczna sie juz pierwsze remonty 🙂
      jesli chodzi o moskitiery to właśnie zainwestowalismy w takie na poczatku wiosny. W sypialni, w pokoju Mai i w salonie w oknie mamy takie wstawiane w ramy okna. na zime mozna wyciagnac. dodatkowo taka harmonijkowa zsuwaną moskitiera n szynach robiona na zamowienie w drzwi na taras. super sprawa. drzwi na taras otwarte na oścież, powietrze leci, a much zero 🙂
      u nas jeszcze sporo wydatków przed nami, zadaszenie tarasu, tynk domu, automatyczne otwieranie bramy i ciagłe dopieszczanie ogrodu. marzy mi sie jeszcze jakas fajna szafa pod zabudowe na nasze buty do pomieszczenia gospodarczego gdzie aktualnie trzymamy wózek ANi. eh.. ciagle będzie coś. ale podobnie jak Ty roomby i moskitier nie żałuję 🙂 pozdrawiam Was ciepło 🙂

  16. Ja nie wiem jak to jest możliwe że za każdym razem jak czytam Twój wpis to „pocą mi się oczy” 😉 To chyba mój pierwszy komentarz więc się przedstawię nazywam się Kasia i mam córeczkę Jagódkę młodszą od Twojej Andzi o parę dni bo z 18 stycznia 🙂 i tak sobie myślę że ja mam ją jedną a czasem nie daje rady… Pracuje na pełen etat a czasem nawet więcej ( urok nienormowanego czasu pracy) i też wracam stęskniona i po 30 min mam ochotę wyjść. Mąż niegotujący więc tak jak piszesz wieczorem gotowanie na dzień następny, pranie, prasowanie, czasem jeszcze praca przy komputerze … Książki pozaczynane leżą na półkach i wołają, a ja jak już uśpię mojego Łobuzika, a chodzi coraz później spać… ok 21.30 wychodzę „obszczypana” z sypialni to mam ochotę paść na twarz. Co do wakacji to jedźcie i korzystajcie dach na tarasie odpukać może zerwać wiatr a wspomnień nikt Wam nie zabierze. Dodam jeszcze że Jagódka pierwszą noc przespała właśnie na krótkim urlopie nad morzem zasnęła ok 21 i wstała o 7:30 :D. Polecam podroż samolotem, ale niezbyt długą z takimi bąblami, my byliśmy w październiku w Hiszpanii fajnie po sezonie cisza spokój no i temperatury znośne i w tym roku chyba też gdzieś w październiku pojedziemy. No nic pozdrawiam Was gorąco
    Kasia z Jagódką :*

    • cześć Kasiu (i Jagódko) super ze postanowiłaś sie odezwac i napisać. Życie pracującej mamy to hard core gdy chce sie robic wszytsko dobrze to człowiek może paśc na twarz. Wakacji poza sezonem zazdroszcze, serio. tez bym najchetniej na takie leciała (wg mnie same plus, cena nizsza, temp lepsze, ludzi mniej), ale w moim zawodzie to nierealne. urlop zawsze lipiec-sierpien. Ale cóż może nam się uda znależć jakas atrakcyjna oferte. buziaki dla Was, i mam nadzieje ze bedziesz sie czesciej odzywać 🙂

  17. Jesteśmy jesteśmy:). Czekamy na wpisy:)
    U nas podobnie. Dzień za dniem biegnie. Czas pędzi jak szalony. Dopiero co się urodziła a już w sierpniu 3 latka! Staram się nacieszyć każdą chwilą i coraz częściej ogarnia mnie smutek, że pewne momentu, chwile już nie wrócą:(. Za dużo myślę:)
    A z przyziemnych spraw to zapraszam do mnie po ofertę wczasów:). Porady na rodzinne i udane wczasy mam w małym palcu:) buziak

  18. Odkurzaczem się nie pochwałę bo mam taki zwykly😉pisałam tu niejednokrotnie ale się przypomnę – jestem mamą dwóch małych bąbli: córki prawie 3 lata i syna 8 miesięcznego. Jest kolorowo, na nudę nie narzekam.☺ co do wakacji,nie byliśmy nigdzie z mężem od 5 lat więc za punkt honoru postawiliśmy sobie ze w tym roku wyjedziemy gdzieś razem mimo małych dzieci. Wykupiłam wczasy w jednym z hoteli w Bieszczadach a hotel wybrałam głównie z myślą o dzieciach bo gdyby nie to to pewnie wybór padł by na jakąś kwaterę. Hotel bo licze na atrakcje w razie niepogody czyli jakies baseny,salka zabaw..Tak więc mimo zabkujaco-raczkujacego syna który budzi mnie w nocy średnio 5 razy i mimo córki której usiedzieć 3 min to wyczyn – jedziemy! Ciesze się na ten wyjazd ale zdaje sobie sprawę ze pewnie nie raz przeklne ten pomysl.tym bardziej ze mamy do przejechania całą Polskę…i Aga tez mamy tak ze z finansami to coś kosztem czegoś, w tym roku jedziemy na wczasy ale już podłoga która chcemy zrobić pod zadaszeniem w ogrodzie poczeka do następnego roku.
    Ps Aga pisz do nas,zaglądam do Ciebie codziennie.uwielbiam czytać jak opisujesz swoją codzienność. Masz dar opisywania tego co niejedna z nas przeżywa. Zacytuję Twoje zdanie: „one paradoksalnie wysyłają ze mnie siły, tak samo je laduja”. Wyjelas mi to z ust odnośnie moich dzieci. Jestem na macierzyńskim wiec z dziećmi non stop (córka dopiero po wakacjach pójdzie do przedszkola ), czasami (ostatnio bardzo czesto) jestem dziećmi bardzo zmęczona, ale kiedy uda mi się pojechać gdzieś na chwile bez któregoś dziecka to czuje jakby brakowało mi jednej ręki, czuje się niepełna…wiesz o czym pisze? No, zakochana jestem w dzieciach po uszy 😊
    Także Aga, nie zapominaj o nas i pozdrawiam Waserdecznie ciepło!

  19. Czytam wpisy, śledzę Instagram, ale rzadko komentuję.
    .
    W połowie maja wróciłam po urlopie macierzyńskim do pracy – mam od tergo momentu straszny niedoczas. Dobrze, że mąż opracuje w systemie 12 dni pracy/12 dni wolnego, to ogarnia mieszkanie, gotuje i zajmuje się młodszym synem (14 mies.).
    Dzieci mi na szczęście mocno i często nie chorują. Młodszego żłobek ominął – oddaję go pod nieobecność męża w domu sąsiadce. Starszy (7 lat) idzie od września do I-szej klasy – zaczną się więc całkiem nowe stresy. Roomby nie mam – a mieszkanie (73 m2) często jest odkurzane 2 x dziennie. Na wakacjach byliśmy ostatnio w 2014 (Bałtyk). Od tamtej pory tylko RODOS, czyli Rodzinne Ogrody Działkowe Ogrodzone Siatką 😛 Czasu na książki, kino, seanse filmowe nie mamy – rodzina bardzo daleko, więc nie ma dodatkowych rąk do pomocy (nawet raz na jakiś czas). Od rana do wieczora w biegu. A nam po głowie chodzi trzecie dziecko…

  20. Ja w lipcu znowu wracam do pracy na cały etat po kilkumiesięcznej przerwie, więc z urlopu na razie nici. Synek chodzi do żłobka, chodź w ostatnim czasie miał dużo więcej wolnego niż wtedy, gdy pracowałam. Rozumiem Cię doskonale, sama bardzo tęsknie za synkiem, ale czasami tak mi daje popalić, że najchętniej zamknęłabym się w toalecie i ochłonęła z 15 min, ale wtedy akurat on chce być z mamą i muszę jakoś się ogarnąć. Żłobek to dobra inwestycja w dziecko- szybciej się rozwija, jest bardziej samodzielny, uspołecznia się i wbrew pozorom ma świetnie zorganizowany dzień. W domu nie jest w stanie mu zapewnić tyle atrakcji i rozrywki. Tylko niestety musisz się nastawić, że Ania może chorować na początku… Z nami nie było tak źle, choć nie ominął nas ten problem całkowicie…Życzę ciepłych, cierpliwych cioć i dużo siły w ogarnięciu rzeczywistości domowo-pracującej- żłobkowo-przedszkolnej mamy. Trzymam kciuki 🙂

  21. Wspaniały wpis ale zdjecia cudne 🙂 a tak z innej bajki mam pytanie jakiej marki zegarek i pierscionek?

  22. Piękny wpis. Nigdy jeszcze nie komentowałam ale blog czytam regularnie. Jestem mamą trójki chłopców mam 2,5 letnie bliźnięta i jeszcze rocznego łobuziaka i każdy mój dzień to nieustanna walka bo różnica wieku niewielka a pracy przy dzieciach mnóstwo ale takie wpisy dodają mi skrzydeł bo rodzicielstwo to bardzo ciężka praca ale trzeba doceniać to co się ma. Ja na swoje dzieci czekałam ponad pięć lat, przeszłam długą i ciężką drogę ale życie mnie zaskoczyło i teraz mam cudowną trójeczkę, która swoimi piskami potrafi wyprowadzić z równowagi w kilka minut ale z drugiej strony są coraz więksi jest coraz lepiej a czas biegnie tak szybko, że trzeba łapać chwile bo niedługo pójdą do przedszkola później szkoły i mama nie będzie już całym światem zejdzie na drugi plan. Co do wakacji to podjęliśmy decyzję że po trzech latach siedzenia w domu w końcu jedziemy. Niedaleko bo 200 km od domu ale wybraliśmy fajny hotel z atrakcjami dla dzieci więc mam nadzieję że damy radę😄 życzę udanego urlopu

  23. Hej Aga. Fajnie,że już lato i te wyczekiwane wakacje. U nas też trochę odpoczynku ale i praca bo zaczynamy budowę domu . a jeśli chodzi o homeopatie to jedziemy na początku lipca na wizytę do homeopaty (do Gostynia ) bo też już mam dość kaszlu, inhalacjii, antybiotyków i syropów, które w jeden worek włożyć. Nie mamy doświadczenia w tej kwestii, ale musimy spróbować.Pozdrawiam ciepło

  24. Ja jak wróciłam do pracy gdy córka miała rok to tez byłam na pełnych obrotach, robiłam codziennie 60 km i to było męczące jak dla mnie. Teraz mam druga córkę,skończyła pół roku, jest między nimi 2,4l różnicy i tez nie mogę napatrzeć się na tą więź niesamowitą. Pamiętam jak Ty już cieszylas się tymi chwilami a ja byłam w ciąży i ze wzruszeniem patrzyłam na zdjęcia sioistrzyczek. A co będzie dopiero jak bardziej rozwinięte się mowa u starszej, chyba oszaleje:) My wakacje odkładamy na kilka lat bo ruszamy z budową ale z drugiej strony i tak miałabym obawy takie jak Ty, czy warto czy odpoczne. ..

  25. Aga, od dłuższego czasu czytam Twój blog- zaczęłam już w ciąży i bardzo mi pomagasz, chociaż pewnie o tym nawet nie wiesz 🙂 na Twoim blogu jest tyle miłości i pozytywnych emocji, że dałaś mi pewność, że tak może być i mimo trudności macierzyństwo jest piękne. I od 14 m-cy doświadczam, że rzeczywiście tak jest, pomimo lęku na początku, że nie dam rady. Przy okazji mam pytanie: ile miesięcy będzie miała Ania jak pójdzie do żłobka? My mamy za sobą pierwsze nieudane podejście w wieku roku (mały bardzo chorował) i teraz zdecydowaliśmy się na nianię. Jednak chcielibyśmy, żeby niedługo rozpoczął znowu przygodę ze żłobkiem, ale się boimy, że znowu się nie uda:( pozdrawiam bardzo ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *